O mnie

Cześć!

 

Pora, drogi Czytelniku, byś dowiedział się czegoś o mnie. Jestem Ania, zakręcona mama Zuzi i Emilki, żona Rafała. Blog Kęsy codzienności to moje miejsce na oderwanie się od rzeczywistości, a jednocześnie odbicie mojego życia na co dzień i mnie samej. To moje małe miejsce w sieci, gdzie urządziłam się po swojemu, aby dzielić się sobą z innymi. Cieszę się, że mnie znalazłeś i miło mi będzie oprowadzić Cię po swoim świecie.

 

Kim jestem?

Upartą i wybuchową kobietą, która lubi robić wszystko po swojemu. Troszkę ze mnie egoistka, myślę, że w granicach zdrowego rozsądku, o siebie też trzeba zadbać. Jako mama nie zawsze sobie radzę. Dzieci są jednak szczęśliwe, więc chyba nie jest tak źle. W kuchni bywa różnie. Jestem amatorem i samoukiem, zarówno gotowania, jak i blogowania nauczyłam się sama. I cały czas się uczę. Ciężko u mnie z organizacją czasu, a pomyśleć, że dokładnie rok temu było dokładnie na odwrót. Ciąża i pierwsze miesiące jako podwójna mama wybiły mnie z rytmu, który miałam i wciąż próbuję ustalić sobie nowy. Dzień kręci się wokół córek: karmienie, przebieranie i usypianie, uśmieszki i gaworzenie Emilki, świrowanie, niejedzenie i buntowanie się Zuzi, próby usypiania jej kończące się sukcesem tylko, gdy zagrożę, że nie obejrzy Pingwinów z Madagaskaru. To obowiązkowy punkt dnia, godzina bajek dla Zuzi, która trochę porządkuje nam dzień.

 

Co lubię?

Truskawki, czekoladę, sernik pieczony i mojego męża. 😉 Oraz przytulaski z córeczkami. Lubię też wieczorną ciszę i szum wiatru. Uwielbiam być czasem sama i wtedy sprzątanie, gotowanie czy praca przy komputerze idą mi o wiele efektywniej. I lubię wtedy gadać sama do siebie. Jakoś tak mi wtedy wszystko lepiej idzie, niż gdy milczę. I nowe pomysły wskakują do głowy. Ale gotowanie z dziećmi w domu mam już opanowane. Jeszcze Emilka nieraz dezorganizuje mój dzień, ale nie zawsze jest tak źle. Szkoda tylko, że pomysłów i planów nadal mam więcej w głowie niż potrafię zrealizować. Doba jest za krótka, a i senność przychodzi u mnie częściej niż powinna.

 

Czego nie lubię?

Czekoladowego sernika, sałaty ze śmietaną i majonezu na kanapce. Nie lubię makijażu, nie mam sił na codzienne malowanie. I bez tego ciężko mi wybrać się na czas z domu z energiczną niespełna 3-latką i wiecznie głodnym niemowlakiem. Chociaż czasem lubię zabłysnąć… 🙂

 

Kiedyś nadałam sobie przydomek Anioszek, od imienia i panieńskiego nazwiska. Dziś wciąż używam tej nazwy, bo nie wszędzie dało się ją zmienić. Dlatego też w internetach znajdziecie mnie i mojego bloga zarówno po nazwie Kęsy codzienności, jak i Anioszek. Jak pouczam czasem męża w kuchni, to się śmieje, że Anioszek wie najlepiej. Zawsze już będę Anioszkiem.

Tyle o mnie. Więcej dowiesz się z wpisów, zarówno kulinarnych, jak i pozostałych. Każdy ma w sobie cząstkę mnie. 🙂 Z kolei więcej informacji o blogu znajdziesz tutaj.

 

Miłego czytania i inspirowania się!

 

 

5 czerwca 2017

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!