Przemoc w rodzinie to wciąż temat tabu, mimo że coraz głośniej się o niej mówi, a prawo jest coraz surowsze dla oprawców. Kobiety, które doświadczają przemocy, nie przyznają się same przed sobą, że ich mąż/partner jest sprawcą przemocy, zrzucają całą winę na siebie. A prawda jest inna. Problem tkwi w zadającym przemoc. To nie Twoja wina, kobieto, że jesteś ofiarą. Nie musisz nią być. Możesz się wyrwać spod ręki i słów oprawcy. Zrób to, zanim zaczną być krzywdzone dzieci.

 

Czym jest przemoc?

O przemocy możemy mówić wtedy, gdy zostaną spełnione 4 warunki:

  1. Jest to intencjonalne działanie lub zaniechanie działania.
  2. Jedna osoba ma wyraźną przewagę nad drugą.
  3. Działanie lub zaniechanie jednej osoby narusza prawa i dobra osobiste drugiej.
  4. W wyniku powyższej sekwencji zdarzeń, osoba wobec której stosowana jest przemoc, doznaje
    cierpienia i szkód: fizycznych i psychicznych.

Przemoc najczęściej dzieje się za zamkniętymi drzwiami

Przemoc niejedno ma imię

Przemoc kojarzy Ci się z klapsem, biciem, katowaniem? Masz rację. Ale to nie wszystko. Istnieje jeszcze przemoc psychiczna, a także ekonomiczna, najmniej znana, a równie trudna dla ofiary. I każdy rodzaj przemocy może być ukarany więzieniem.

Przemoc fizyczną najłatwiej rozpoznać. Bicie to bicie. Są ślady i nie ukryjesz ich, chociaż próbujesz za wszelką cenę. Nie obwiniaj się, że Cię uderzył. Nie myśl, jak to przypudrować, czy jakie spodnie ubrać, by i w ciepły dzień nic nie było widać. Nie myśl, że zasłużyłaś. Pomyśl, jak uciec, jak z tym skończyć. Zasługujesz na normalne życie.

Przemoc psychiczna jest skrytą formą przemocy, często niewidoczną dla osób z zewnątrz. Nawet psychiatrzy mają problem, by ją rozpoznać. Może Ty sama nie jesteś świadoma, że partner stosuje wobec Ciebie przemoc psychiczną?

Przemoc ekonomiczna – gdy nie możesz wydać nic ponad to, co dostaniesz od partnera. Lub nie masz nic, co powinno być Twoje. Nawet własnej wypłaty. Sprawca zabiera Ci każdy grosz, rozlicza ze wszystkiego, nie pozwala robić zakupów, sam je robi. Myślałaś, że to fajnie – nie musisz dźwigać, męczyć się. Ale nie możesz też nic kupić dla siebie, ba, nawet dla dzieci? Nie, to nie jest normalne.

 

To nie Twoja wina!

Znów usłyszałaś, jak beznadziejną żoną, matką czy kochanką jesteś?
Że z niczym sobie nie radzisz? Że tylko beczysz?

A może znów dostałaś pięścią w twarz, bo rozmawiałaś z sąsiadem lub sąsiadką? Lub zrobił Ci awanturę o spóźnienie po pracy?

Może nie zobaczyłaś swojej wypłaty od kilku miesięcy czy lat, a może nawet nic nie zarabiasz, bo nie możesz?

On Ci mówi, że to Twoja wina? Że zasłużyłaś, bo nic nie umiesz lub dlatego, że on ma prawo być górą? Że masz jego słuchać?

Nie słuchaj tych bzdur!

Jesteś dorosła. Jesteś żoną, matką. Jesteś człowiekiem, który zasługuje na szacunek.

Możesz mieć własne zdanie. Możesz być wolna. Nie jesteś winna, że on nie radzi sobie z emocjami. Nie jesteś winna, że on nie rozumie, jak powinno funkcjonować małżeństwo czy partnerstwo. To nie Twoja wina, że jesteś ofiarą. To wina Twojego oprawcy.

 

Nie przenoś przemocy dalej

Doświadczasz przemocy, a potem… Jesteś matką i stajesz się oprawcą dla swoich dzieci. Niewinne klapsy, bo przecież kiedyś nie były zakazane, wszyscy ich używali, były społecznie akceptowalne przez lata i jakoś na ludzi wyszliśmy. Czy na pewno?

Doświadczyłam przemocy w domu.

Wrzaski mamy.

Klapsy też pewnie były, ale tego nie zapisałam na trwałe w pamięci. Pamiętam za to doskonale, jak chowałam się za biurkiem, zaciskając dłonie na uszach, płacząc, próbując uciec od krzyków mamy. Pamiętam jedną taką awanturę w Nowy Rok, mimo że byłam dzieckiem, może chodziłam do podstawówki wtedy… Krzyczeć potrafiła (i potrafi dalej) na każdego, na mnie, na tatę, na babcię. Nikt wtedy nie nazywał tego przemocą, pewnie nawet nie była i nie jest świadoma tego, czym było jej zachowanie.

Dziś jest inaczej.

Przyznaję się do błędów – możesz mnie teraz znienawidzić

Dopiero dziś zrozumiałam, że przeniosłam ten schemat dalej. Ten, od którego chciałam uciec. Przyznaję się do tego ze łzami. Czy stałam się oprawcą? Może wyolbrzymiam? Nie wiem. Wiele mam przyznaje, że krzyczy na dzieci, mniej czy częściej. Czy to już przemoc?

Za to wiem, dlaczego tak się stało. Bo byłam ofiarą.

Weszłam w dorosłość z depresją. Nie wiem, czy z niej wyszłam. Jestem słaba psychicznie. Wielką odwagą jest dla mnie przyznać się do tego. A wciąż boję się odbioru. Boję się Twojej opinii o mnie. Osądu.

Jestem nerwowa i wybuchowa, bo nerwy wyniosłam z domu. I stąd nie umiem podejść na spokojnie do wielu spraw. Dałam klapsa nieraz. I każdego mi wstyd. Każdego żałuję. Każdego krzyku także. Być może odróżnia mnie to od innych sprawców przemocy. Nie byłam świadoma, że to już była przemoc, choćby w najmniejszej postaci.

Nie chciałam jej i nie chcę. Dlatego powiedziałam dość. I toczę codziennie walkę sama ze sobą, z tym, czego nauczyłam się za dziecka, a tym, jaka czuję, że powinnam być.

Żałuję swoich błędów, przez które moje dzieci płakały. Chciałabym cofnąć czas. Ale nie mogę.

Patrząc wstecz, wiem, że idę do przodu i zmieniam się na lepsze. Przygotowując się do tego wpisu, poczytałam kilka artykułów o przemocy. Pomogły mi zrozumieć i moją sytuację.

 

Dlaczego Ci o tym piszę?

Dla przestrogi i oczyszczenia. Dawno chciałam napisać na swój temat, ale się bałam. Czytam wiele blogów. Wszystkie blogerki parentingowe opowiadają o swoim życiu. Jest jakieś takie łatwe, konflikty zawsze załagodzone, dzieci i rodzice szczęśliwi. Czy ktokolwiek potrafiłby się przyznać, że podniósł rękę na dziecko? Lub że nakrzyczał na nie, bo nic innego już nie docierało do dziecka? Wątpię. Nie łączyłoby się to z resztą obrazu ich macierzyństwa. A wątpię, by wszyscy byli bez skazy. I wcale nie chcę się tym usprawiedliwiać.

Przemoc jest czymś, co odciska piętno na życiu ofiary, ale i sprawcy. Im dłużej trwa, tym głębszy ślad zostawia. Nie tylko na ciele. Przede wszystkim w psychice. A tą najtrudniej wyleczyć.

Jeśli jesteś ofiarą, ale nie chcesz się do tego przyznać, a do tego przenosisz przemoc na swoje dzieci, niszczysz swoje życie. Niszczysz też życie dzieci. Właśnie dlatego się opamiętałam, póki nie jest za późno. To, co kiedyś wydawało się normalne – krzyczenie na dzieci i bicie jako kara, nie powinno być akceptowane. Jeśli dzieci doświadczają przemocy, istnieje ryzyko, że uznają ją w końcu na normalną sytuację i sami będą stosować przemoc. Po prostu nie będą umiały inaczej.

 

Pomyśl o sobie i o swoich dzieciach

Jeśli nie potrafisz lub nie chcesz wyrwać się z toksycznego związku, pomyśl o swoich dzieciach. Jeśli nie dla siebie, zmień swoje życie dla nich. Jeszcze nie jest za późno. To nie Twoja wina, że stałaś się ofiarą. Daj sobie pomóc i wyjdź z cienia. Poszukaj pomocy lub przyjmij ją, gdy ktoś ją zaoferuje.

 

To Twoje życie. Masz prawo żyć godnie i być szczęśliwa.

 

 

Jeśli chcesz znaleźć pomoc, sprawdź tutaj:

 

 

Wpis powstał w ramach kampanii społecznej Za zamkniętymi drzwiami, zainicjowanej przez Fundację 3-4-Start.

Głównym celem akcji jest uświadomienie społeczeństwu, w tym czytelnikom blogów, jak powszechnym i niezrozumianym problemem jest przemoc psychiczna oraz ekonomiczna w związkach.

fundacja 3-4-start

 

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!