Praca, dom, dziecko… No, u mnie nieco inaczej: blog, dom i dzieci… A czas dla siebie? Czy potrafisz zagospodarować choć odrobinę czasu dla siebie samej, mamo? Pewnie masz tak samo jak ja. Myślałam i wciąż myślę, że blogowanie to właśnie to, co robię dla siebie. I tak jest, ale jednak nie do końca. Bo nie daję sobie czasu na odpoczynek. Na najzwyklejszy w świecie czas na relaks, odpoczynek, odpłynięcie myślami od wszelkich obowiązków. Kiedy odpoczniesz mamo? Kiedy Ty dasz sobie czas wyłącznie dla Ciebie, Twoich myśli i Twojego ciała?

Odpoczynek a blogowanie

Jeszcze tydzień temu mówiłam, że nie daję sobie czasu na opóźnienia, nie odpuszczam, żeby nie wyjść z wypracowanej regularności. W tym tygodniu musiałam przesunąć wpis, bo dopiero w środę przygotowywałam przepis. I co? Blog ma się dobrze, przepis był chętnie czytany, także te starsze, które przypomniałam Ci. W piątek nieco gorzej, ale trudno. Jeszcze będą i te lepsze, i te gorsze dni. Dzisiejszy wpis napisałam wczoraj, oglądając przy tym Harry’ego Pottera i Księcia Półkrwi (a rzadko coś oglądam dla siebie). Na szybko, bez wielkich zastanowień czy czasu na korektę. Napisałam, co mi w duszy gra. By oczyścić swój umysł, a Ciebie zmotywować do odpoczynku.

Dusisz się w swoich obowiązkach?

W czwartek, który był dobrym dniem, z zaplanowanymi już we wtorek postami na fejsie, z rozchwytywanym nowym przepisem, dla mnie był trudny. Źle się czułam – trudno mi jednak powiedzieć, czy bardziej fizycznie, czy psychicznie. Czułam się przytłoczona, zniechęcona, bez sił do czegokolwiek. Aż wieczorem postanowiłam wszystko odpuścić. Nie włączyłam swojego komputera. Wzięłam krótką kąpiel. Poszukałam książki do czytania. Tak, książki. Uwielbiam czytać, ale nie pozwalam sobie na to, z braku czasu i jak wyżej, nie dawałam sobie go dla siebie. Niestety nie mam na półce za wiele. Pozycje z czasów szkolnych, Harry Potter, encyklopedyczne, słowniki… Wzięłam „20 000 mil podmorskiej żeglugi” (tak, możesz się śmiać… Ale nigdy nie przeczytałam, więc wala się od 14 lat na kolejnych półkach, kiedyś w domu rodziców, dziś w moim) i przeczytałam dwa rozdziały. Dalej mi już nie było dane…

Emilka się obudziła, więc położyłam się już z nią. Krótko potem atak kaszlu wyrwał Zuzię ze snu, więc przez kilkanaście minut spała ze mną, zanim mąż ogarnął się do spania i poszli do małego pokoju. Mogłyśmy już spać spokojnie. Niestety, rano Zuzia już nie poszła do przedszkola. Poniekąd i lepiej, bo poziom smogu w Opolu był tego dnia bardzo wysoki i nie ruszałyśmy się z domu mimo ładnej pogody.

Zresetowana

I wiesz co? Poczułam się trochę lepiej. Ten stan – mam wszystko gdzieś, odpoczywam i już – odświeża umysł. Trwał za krótko, niestety. Miałam ochotę rozciągnąć go do niedzieli. Jednak zrezygnowałam. Dla Ciebie. Żeby napisać ten krótki refleksyjny post. W sobotę zamierzam odpoczywać. Trzymaj kciuki, bym nie weszła na drogę: a to chciałam, a to zapomniałam, a to by się przydało dziś zrobić…

Ja trzymam kciuki za Ciebie, mamo. Być może masz nawet trudniej niż ja – więcej dzieci lub etat i blog plus dzieci. Nieważne. Niech to wszystko stanie się nieważne choć na trochę. Świat się nie zawali, jak naczynia poczekają, jak pranie nie wyprasujesz lub nie odpiszesz na maila… Koniecznie znajdź chociaż wieczorem czas dla siebie. Przestań myśleć o innych. Pomyśl o sobie. Po co? Żeby nabrać nowej energii, ochoty, pomysłów. Żeby chcieć żyć i działać. Bo gdy dusisz się w sobie, nic nie wychodzi za dobrze. A każde problemy urastają do rangi niemożliwych do zrealizowania. Znam to z autopsji.

Dlatego odpoczywaj i daj znać, co robisz, gdy już znajdziesz czas dla siebie? Ja dziś wrócę do czytania lub włączę sobie jakis film. A co 🙂

Buziaki,

Ania

 

zdjęcie: Designed by yanalya / Freepik

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!