Spontaniczność kontra planowanie – wywiad z Maćkiem Wojtasem

Dziś wyjątkowy wywiad na dobry początek roku, gdy wielu z nas robi plany i postanowienia, stawia sobie nowe cele, a nawet ma już zaplanowany cały rok lu przynajmniej jakąś jego część. Ja mam wizję tego roku, o której wspominałam tydzień temu w podsumowaniu 2017, mam projekty, którymi chcę się zająć, ale jednak nie jestem osobą, która skrupulatnie wszystko planuje. Stety czy niestety? Spontaniczność kontra planowanie? Wszystko ma swoje dobre i złe strony. I nie każdemu pasuje to samo.

Poznaj Maćka Wojtasa, blogera, scenarzystę i copywritera z niesamowitym poczuciem humoru – i jego punkt widzenia na planowanie i działania spontaniczne. Prowadzi blog www.maciejwojtas.pl, na którym znajdziesz mnóstwo dobrego humoru, nieszablonowe recenzje i nie będziesz chcieć skończyć czytać. 😉

 

Ja: Mamy już kolejny nowy rok, a początek roku to czas postanowień, nowych planów i obietnic przed samymi sobą. Sama zrobiłam swoje i liczę, że wytrwam. Czy Ty też zrobiłeś swoją listę celów i postanowień na 2018 rok?

Maciek: Zrobiłem raz taki żartobliwy wpis na swoim blogu. Artykuł dotyczył moich postanowień na 2018 rok. Był tam tytuł, lead i… tyle. Nie uwierzysz, jak bardzo jest ten wpis teraz popularny. Mam na myśli wejścia z wyszukiwarki. Wyobrażam sobie rozczarowanie ludzi, którzy weszli tam, żeby znaleźć jakieś pomysły na postanowienia noworoczne, a zastali tekst kompletnie pozbawiony słów.

Moje postanowienie jest proste, a równocześnie niezwykle trudne, zważywszy na mój pracoholizm: chcę przeznaczyć dużo więcej czasu swojej rodzinie. Muszę koniecznie znaleźć jakiś zdrowy balans między życiem a pracą.

 

Oj, znam to doskonale. Ja zarywam noce dla bloga i innych pobocznych zajęć, a i w ciągu dnia ciągle moje myśli wokół tego krążą, a dzieci chcą jeść, bawić się… Maćku, jakim typem człowieka jesteś: planujesz czy działasz zawsze spontanicznie? Obiło mi się o uszy, że żyjesz chwilą i wszystko tworzysz spontanicznie.

Z tego opisu wynika, że żyję jak konik polny z pewnej bajki. Bawię się cały rok, a kiedy przychodzi zima, umieram z powodu własnej głupoty 🙂 Prawda leży pośrodku. Nie jestem sztywno przywiązany do jakiegoś konkretnego planu. Mam w głowie lekki zarys tego, co chciałbym osiągnąć, ale jestem otwarty na wszelkie modyfikacje. Może to dlatego, że bardzo wiele z moich planów zakończyło się niepowodzeniem, a z kolei rzeczy robione z potrzeby chwili okazały się sukcesem.

postanowienia a planowanie

Świetne podejście! A masz jakieś większe plany na ten 2018 rok?

Chciałbym, żeby życie zaskoczyło mnie czymś… fajnym. A ja będę tylko stwarzał mu okazje, żeby mogło się „wykazać”. Będę pracował nad swoimi książkami. Może wezmę udział w jakimś konkursie, może założę nową grupę, nowy blog, może odpalę podcast albo zrobię coś, czego jeszcze nie robiłem.

 

Nowa grupa już widziałam, że jest… Brawo Ty! Teraz trochę z innej beczki. Poza tym, że blogujesz, jesteś copywriterem. Opowiedz mi, jak to wygląda w praktyce. Czy jedno z drugim łączy się u Ciebie?

Połączenie jest bardzo proste: dzięki pisaniu za pieniądze mogę pisać za darmo, czyli blogować 🙂 Nie ukrywam, że wolałbym utrzymywać się wyłącznie z bloga. Mógłbym wtedy pisać to, co mi w duszy gra i nie oglądać się na wytyczne i wskazówki klientów.

 

Prowadzisz też grupę na FB, która jest inna niż wszystkie. Nazwa „Jak zrobić wpis na bloga, żeby czytelnika wyrwało z butów” to podobno pomysł przejściowy, a bardzo trafiony, więc została. Chwytliwa. Ja się dałam i nie żałuję, że mnie zwabiłeś. Ale gdy grupa się rozrasta, obowiązków przy niej też jest więcej. Jak to wszystko godzisz bez planowania?

Moim zdaniem, siłą tej grupy jest spontaniczność i nieprzewidywalność. Choć z drugiej strony można powiedzieć, że to co jest jej siłą, jest równocześnie jej największą słabością. Mógłbym poświęcić jeden wieczór i zaplanować posty na parę miesięcy do przodu, tylko że obawiam się, że zabrakłoby im lekkości i świeżości. W tej chwili działa to tak, że pomysły na kolejne posty przychodzą mi do głowy o różnych porach i w różnych okolicznościach. Moim zadaniem jest je tylko zapamiętać i zapisać. I tyle. Mam nadzieję, że ten model będzie się sprawdzał jeszcze przez jakiś czas. A potem coś wymyślę 🙂

 

Jedna wartość, którą dało Ci blogowanie to…

Powiem szczerze, że długo zastanawiałem się nad odpowiedzią. Może dlatego, że szukałem czegoś materialnego i namacalnego. Wracając jednak do wartości blogowania. Przekonałem się, że słowa naprawdę mają moc. Wiem, dziwnie to brzmi w ustach copywritera, który słowami codziennie nakłania ludzi do sięgnięcia po portfel, ale dopiero prowadząc bloga, realnie poczułem, jak potężną „bronią” dysponuję. Dostaję informacje od czytelników, że moje wpisy poruszyły coś w ich sercu, zmusiły do refleksji, dały do myślenia. Co więcej, czasami ludzie wyczytują z moich słów znacznie więcej, niż pierwotnie planowałem. To szalenie satysfakcjonujące, ale z drugiej strony nakłada na mnie jeszcze większą odpowiedzialność za każde zdanie.

 

Jedna wartość, którą dało Ci założenie i prowadzenie grupy na FB….

Ta grupa to jakiś żart od losu. Wciąż nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Największa wartość to maile i privy, w których ludzie piszą, że grupa zmieniła coś w ich życiu na lepsze. I to nie tylko w sprawach dotyczących blogowania. Piszą, że dzięki grupie nabrali odwagi do działania, że wzrosło ich poczucie wartości, że dodała im skrzydeł.

Piękna sprawa…

 

I o to chodzi! Gratuluję Ci, bo grupa jest świetna. A co radzisz innym, planować czy nie planować?

Dobre pytanie. Jeszcze miesiąc temu odżegnywałem się od planowania. Dziś, kiedy na liczniku pojawiła mi się czwórka z przodu, chyba w końcu wydoroślałem. Na pewno planowanie daje poczucie większej kontroli nad własnym życiem. Odhacza się kolejne rzeczy z listy zadań i kładzie się spać z myślą, że dobrze wykorzystało się dzień. Może to pierwsze symptomy kryzysu wieku średniego, ale zaczynam szukać potwierdzenia, że dobrze wykorzystałem swój czas. Zaczynam coraz bardziej odczuwać to, że tego czasu mam coraz mniej…

Co radzę innym? Mała dygresja. Zastanawiałem się niedawno, w czym tkwi tajemnica popularności różnego rodzaju plannerów wśród kobiet. Czy to wina/zasługa biologii? Czy kobiety bardziej niż mężczyźni odczuwają upływ czasu? A może nisza męskich plannerów czeka po prostu na zagospodarowanie?

Co więc radzę? Zrobić eksperyment. Pożyć przez miesiąc na pełnym spontanie, a drugi miesiąc z kalendarzem pod pachą. I wtedy ocenić efekty.

 

Bonusowa aktualizacja!

Dodatkowe pytania dla Ciebie Maćku. Czym różni się bloger od blogerki, a blogerka od blogera?

Wydaje mi się, że… długością tekstów. Z moich obserwacji wynika, że kobiety piszą dłuższe artykuły. Oczywiście generalizuję (np. Michał Szafrański nie pasuje do tej teorii). Podejrzewam, że jest tak pewnie dlatego, ponieważ już na starcie wyprzedzacie nas w kategoriach umiejętności językowych. Dygresja: nie wiem, jak jest u innych facetów, ale pisanie kosztuje mnie coraz więcej wysiłku. Każde zdanie rodzi się w mniejszych lub większych bólach. Jak tak dalej pójdzie, to moje posty za kilka lat będą jednowyrazowe 🙂

 

Piszesz tak dobrze, więc myślę, że dasz radę. 🙂 Kasia pytała o małżeństwo z rozsądku w 21. wieku – jak myślisz, dlaczego dzisiaj ludzie biorą ślub coraz rzadziej i z jakich powodów się pobierają? Istnieje dziś jeszcze małżeństwo z rozsądku?

Nie wiem. Nie jestem ekspertem 😉 Mam jedną i tę samą żonę od lat. A wracając do pytania. Może przeraża ich perspektywa, że to „dożywocie bez możliwości apelacji”? Może za dużo oczekują od drugiej osoby, a za mało od siebie? Może (to do katolików) za mało wierzą, że Bóg będzie im realnie pomagał w codziennym szarym życiu?

A co do małżeństw z rozsądku… Ktoś gdzieś kiedyś powiedział, że miłość to decyzja woli, a nie uczucie, które pali się jak słoma: ostro, ale szybko. Więc im więcej rozsądku będzie w decyzji o ślubie, tym chyba lepiej 🙂 Kurde, chyba wyszedłem teraz na antyromantyka, a to nieprawda 🙂

 

Rozwaliłeś mnie tym porównaniem do dożywocia 🙂 To dobrze, że jesteś romantykiem, ale i rozsądnym mężczyzną. Twoja żona na pewno jest przeszczęśliwa. A na koniec: Lubisz udzielać wywiadów?

Chyba tak, choć zawsze stresuje mnie moment, w którym otwieram maila z pytaniami. Na szczęście potem leci już z górki.

 

 

Maćku, dziękuję za inspirujący wywiad!

A przy okazji: planer czy planner?

Zdjęcia od Agnieszki z #fotodokwadratu.

♥♥♥

A Ty, planujesz czy na spontana? Może podejmiesz wyzwanie Maćka? 🙂

Maciek ma rację, my kobiety lubimy planery 🙂 Sama też pokochałam ten sposób organizacji swojej blogowej (i nie tylko) pracy i codzienności. Możesz już zapisać się na listę oczekujących na mój autorski planer blogerki – kobiecy, prosty, funkcjonalny. W prezencie za zapis dostaniesz kalendarz blogerki na styczeń i luty! Chętna? No to KLIK

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!
  • Dziękuję! 🙂

  • Marzena Rzadkowska

    Bardzo fajny wywiad 🙂 Ja akurat staram się planować wszystko, ale, szczerze przyznam, że guzik mi z tych planó wychodzi. W tym roku stawiam na spontan.

    • Dobrze jednak wypośrodkować. Ja mam dzień czy tydzień, gdy dużo planuję i większość wypełniam, ale i takie, gdy albo nic z tego nie wychodzi, albo plan jest tylko w głowie lub go nie ma 🙂

  • Wspaniały wywiad. Z tym planowaniem ciężko bywa:)

  • Ja Zwykła Matkaa

    Maciek :).
    Intrygująca osobowość. Gratuluję bardzo dobry wywiad, miło się czytało. Ja z tych co nie planują, działam. Czasem na spontanie, pod wpływe emocji.

    • Dziękuję 🙂 Będzie aktualizacja już dzisiaj, więc zapraszam ponownie.
      Skoro taki plan działania się sprawdza, to super! Ja jestem pośrodku, raz więcej planuje, raz mniej 🙂 jednak lubię wiedzieć, co mam do zrobienia i niektóre rzeczy planować. Szczególnie te związane z blogiem.

  • Maciek prowadzi grupę tak spontanicznie, że nikt nie ma wątpliwości, że nie ma w tym wiele planowania. Z drugiej strony pojawia się na grupach tak dużo postów, że wielu członków pewnie zastanawia się jak to możliwe, żeby tyle się tam działo bez planowania. 🙂

    • O tak, Kamil! Ja aż się na początku dziwiłam, że tyle tych postów jest. I jeszcze więcej komentarzy… 🙂 Wróć do wywiadu za chwilę, właśnie go aktualizuję o 3 bonusowe pytania 🙂