Trzydniówka – groźna choroba dziecięca?

Na początku sierpnia przed dwoma laty nie miałam pojęcia, że istnieje choroba zakaźna, popularnie zwana trzydniówką. Gdy rankiem 14 sierpnia przyszłam do Zuzi, gdy się obudziła, poczułam, że jest nienaturalnie rozpalona. To był początek trzydniówki, przez którą przeżyłam chwile, w których bałam się nie tylko o zdrowie, ale i o życie 10-miesięcznej wtedy córeczki. Na szczęście tydzień później wszystko wróciło do normy.

 

Rumień nagły inaczej trzydniówka

 

Wyjaśnię najpierw, czym jest wspomniana choroba, którą na szczęście mamy już za sobą. Rumień nagły to wirusowa choroba zakaźna określana jako trzydniówka, bowiem zaczyna się od bardzo wysokiej gorączki trwającej zazwyczaj właśnie 3 dni. Trzydniówka dotyka najczęściej maluchy od 6 miesiąca do 3-4 roku życia. Dziecko po wyzdrowieniu nabywa trwałą odporność na tę chorobę. Nie ma innych objawów, poza sennością i osłabieniem, które są bardziej efektem wysokiej temperatury. Czasem jednak może jej towarzyszyć biegunka lub lekki katar i zaczerwienienie gardła. Nieświadomi istnienia takiej choroby rodzice, mogą się przestraszyć, gdy ich zdrowe dotąd dziecko, nagle dostanie gorączki sięgającej 39 – 40stC. Ja byłam z Zuzią dzień wcześniej na basenie i pierwsze, co pomyślałam to, że przewiało ją czy coś takiego. Ale była tylko gorączka, zero kaszlu, kataru czy innych objawów. Gorączka była wysoka i obciążała maleńki organizm Zuzi, więc często była senna, markotna, bez chęci do zabawy.

Jak dziecko może zarazić się trzydniówką?

 

Najczęściej od dorosłych, rzadziej od innych dzieci. My dorośli, jesteśmy nosicielami wirusa  odpowiedzialnego za rumień nagły. Większość z nas przeszła trzydniówkę w dzieciństwie, dlatego już nie zachoruje, ale może zarażać. Wystarczy korzystanie z tych samych sztućców, kubka, oblizanie smoczka dziecka czy nawet buziak, by przekazać chorobę. Jednak zanim objawy choroby pojawią się, mija od 5 do 15 dni od zarażenia – jest to czas wylęgania wirusa. W tym czasie nie ma objawów. Zarażone dziecko niestety zaraża innych już czasie wylęgania wirusa i aż do ustąpienia wysypki. Jeśli rodzic nie nabył w dzieciństwie odporności na rumień nagły, sam może zarazić się od dziecka. Na szczęście objawy i przebieg choroby u dorosłego w tym przypadku są podobne i zazwyczaj niegroźne, a powikłania zdarzają się bardzo rzadko.

Objawy trzydniówki

 

Zaczyna się od wysokiej gorączki trwającej od 3 do 4 dni, a kończy na wysypce na całym ciele. Wysypka pojawia się z reguły w 4. dniu choroby, a gdy już to nastąpi, gorączka znika bez śladu. U Zuzi najpierw pojawiły się różowe kropki na brzuchu, buzi, szyi, plecach, potem na rączkach, udach i chyba też na pupie. W tych miejscach wysypka występuje najczęściej. Na drugi dzień kropki stały się plamkami, coraz rozleglejszymi. Na 3-4 dzień wysypka powoli zanikała. Podobno wysypka trwa 2 dni, cóż u nas trwała ok 4. Wysypka nie swędzi i nie boli, a dziecko nie ma już innych objawów. Pamiętajmy jednak, że jak po każdej chorobie, organizm jest osłabiony i podatny na nowe infekcje.

Czy trzydniówka jest groźna?

Sama choroba nie jest zagrożeniem dla życia i jest jedną z najłagodniejszych chorób dziecięcych. Niebezpieczna dla zdrowia, a nawet dla życia dziecka, może być wysoka temperatura i drgawki gorączkowe. Dlatego koniecznie trzeba obniżać ją lekami na gorączkę, robić chłodne okłady i poić dziecko, aby do tych drgawek nie dopuścić. Nam choroba wypadła w upały, więc jeszcze bardziej musieliśmy dbać o to ostatnie. Zuzia miała raptem 10 miesięcy, nie zawsze sama domagała się picia i nieraz musieliśmy ją do tego nakłaniać. Gorączkę obniżaliśmy lekiem w syropie ze strzykawką z paracetamolem, jednak był mniej skuteczny od tego z ibuprofenem, więc taki potem kupiliśmy. Pamiętam, jak wieczorem Zuzia miała ok 39,5stC gorączki, ciężko oddychała, serduszko biło szybko – miałam takie myśli, że płakałam nad nią. Bałam się, że jej organizm nie wytrzyma tej gorączki. Mąż ok 23:00 jechał do apteki po nowe lekarstwo, dopiero po jego podaniu temperatura zaczęła spadać. Zuzia śpi w łóżeczku w swoim pokoju, ale na 2-3 noce przenieśliśmy łóżeczko do nas. Pilnowałam w nocy pory podania leku. Bez tego, wolę nawet nie wiedzieć, czy gorączka nie narobiłaby większych szkód. Problem był jednak, by go połknęła, bo niechętnie zjadała syrop ze strzykawki. Dziś jest wprost przeciwnie. Nie miałam ostatnio żadnego leku w domu, więc na ból wzięłam większą dawkę jej syropu. Gdy to widziałam, sama się  domagała, oczywiście bez skutku.
Poza lekiem, schładzaliśmy jej czoło lub łydki zmoczoną pieluszką tetrową, na noc też, do tego kilka wilgotnych pieluszek powiesiłam na szczebelkach łóżeczka, aby miała nieco chłodniej i wilgotniej.
W drugim dniu gorączki pojechaliśmy prywatnie do lekarza, ale nie wiedział, co jej dolega, chociaż podejrzewał trzydniówkę. Powiedział, że Zuzia ma zaczerwienione gardło. Tak bywa przy trzydniówce. Polecił podawanie dalej ibuprofenu i obserwowanie dziecka. Na szczęście kolejna wizyta nie była już konieczna. Po samoistnym ustąpieniu gorączki, Zuzia wróciła do życia: znów nabrała sił i ochoty do zabawy.

 

Druga trzydniówka?

Napisałam, że rumień nagły przechorowany raz, już nie wraca, bo dziecko nabyło już odporność na tę chorobę. Tak jest, ale istnieją dwa wirusy odpowiedzialne za trzydniówkę: HHV-6 i HHV-7. Pierwszy atakuje najczęściej na przełomie 1. i 2. roku życia dziecka. Czyli Zuzia ma już odporność na HHV-6. Jednak na przełomie 2. i 3. roku życia może zarazić się drugim wirusem i ponownie przejść przez trzydniówkę. Może, ale nie musi. Jednak, jeśli znów zachoruje, będzie to ostatnia trzydniówka w jej życiu, bo nabędzie odporność na wirusa HHV-7. My natomiast będziemy spokojniejsi, gdy choroba zaatakuje, bo będziemy świadomi jej przebiegu i jak sobie z nią radzić.

 

 zdjęcie: freepik.com

 

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka.
Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja.

Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo.
Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś.
Miłego dnia!

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!