Podsumowanie III trymestru ciąży

Tak, dopiero teraz się za ten wpis zabrałam, gdy Emilka skończyła już 4 miesiące. I aż mi trudno było napisać, jak wyglądał ten ostatni i najtrudniejszy dla mnie czas. Podsumowanie III trymestru ciąży to też podsumowanie całej mojej drugiej ciąży. Cieszę się, że mam ten piękny, aczkolwiek niełatwy okres w życiu za sobą. Cieszę się, że mam już koło siebie tę małą słodką istotkę, którą nosiłam pod sercem tyle tygodni. Mimo wszystko z uśmiechem wspominam ciążę, bo chociażby ruchy dziecka w brzuchu są czymś, co kocha każda mama. I na zawsze będzie pamiętać.

 

Wielki brzuch mamy

 

Brzuszek ciążowy to najbardziej rozpoznawalna cecha przyszłych mam i najczęściej tylko dzięki niemu osoby z zewnątrz mogą się dowiedzieć, że jesteś w ciąży. Mój brzuch zaczął się zaokrąglać dość szybko, ale łagodnie. W czasie świąt Bożego Narodzenia wydawało mi się, że jest duży, ale dopiero potem urósł i był naprawdę spory. Nie wyglądał jednak na większy niż przy ciąży z Zuzią, a jednak po porodzie okazało się, że Emilka jest większa. Zdjęcie na górze wpisu zrobiliśmy 19 lutego, czyli miesiąc przed porodem. Zdjęcie niżej zrobiłam sobie podczas przechadzania się na oddziale patologii ciąży w weekend przed porodem.

 

Czkawka u płodu

 

Brzuch w zaawansowanej ciąży coraz bardziej utrudnia poruszanie się, schylanie, podnoszenie czegokolwiek, wchodzenie po schodach… Im większy, tym ciężej. Nic dziwnego, że ten stan nazwaną ciążą. A wraz z powiększającym się brzuchem dziecko rośnie w siłę i coraz lepiej kopie. I bardzo wyraźnie można poczuć, kiedy dziecko… ma czkawkę! Tak, ja dokładnie wiedziałam, kiedy Emilka ma czkawkę. Dzięki niej, mogłam też domyśleć się, gdzie aktualnie jest jej główka. Trzeba bowiem pamiętać, że czkając, podskakuje głowa i tułów, a za nimi reszta ciała. Moje maleństwo do końca 8. miesiąca tkwiło poprzecznie, z główką trochę do dołu, trochę na lewym biodrze mamy. Podczas czkawki dokładnie to czułam. Plus kopniaki w prawe żebra. 😉

 

Rozwój dziecka w III trymestrze ciąży

 

Większość organów u dziecka jest już ukształtowana. Dziecko intensywnie rośnie, ale przede wszystkim nabiera wagi. Dotąd chudziutkie, teraz gromadzi zapasy brązowej tkanki tłuszczowej, której zadaniem jest utrzymanie ciepłoty ciała poza macicą. Intensywnie rozwija się mózg, powstają nowe połączenia nerwowe. Wciąż rozwijają się płuca dziecka, aby po urodzeniu było ono w stanie samodzielnie oddychać. Im później dziecko się urodzi, tym większe szanse, że jego ciało będzie umiało utrzymać właściwą temperaturę ciała i że nie będzie mieć problemów z oddychaniem. Mówi się, że lepiej urodzić dziecko w 7. niż w 8. miesiącu ciąży. Czy słusznie? Dla dziecka ważny jest każdy dzień w łonie matki. Decyduje to o późniejszym zdrowiu i życiu naszego szkraba.

 

Dolegliwości ciążowe w ostatnim trymestrze

 

Napisałam podsumowanie III trymestru ciąży tak późno i prawie zapomniałam już, jak bardzo męczyły mnie duszności. Czasami miewałam wręcz ataki duszności – dopadało mnie uczucie, jakby ktoś związał mnie w żebrach i mocno ścisnął. I tak przez dobrych kilka chwil. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie wraca mi astma, na którą chorowałam jako dziecko. Jednak zaraz po porodzie wszystko minęło. Tak jak okropna zgaga męcząca mnie niemal codziennie. A już szczególnie nocą i po zjedzeniu czekolady lub czegoś ostrzejszego. Najlepszym lekarstwem było dla mnie wtedy ciepłe mleko. Chociaż ulgę nie przynosiło na zbyt długo i przy mocnej zgadze nawet ono nie pomagało. W ciąży z Zuzią nie wiedziałam o zbawiennym działaniu mleka, za to gryzłam migdały. Ile razy to po nocach wstawałam i zajadałam, byle mi minęło… Nic dziwnego, skoro obie córki z taką bujną czupryną się urodziły, że wszyscy podziwiali i nie dowierzali.

 

Mama w ciąży ma coraz mniej sił

 

Wierzcie mi, ostatnie tygodnie ciąży były mega męczące dla mnie. Miałam mniej sił na wszystko, często zdarzały mi się lekkie zawroty głowy lub po prostu czułam się słabo. I znów byłam notorycznie śpiąca. Do tego pogoda na początku roku nie sprzyjała i rzadziej wychodziłyśmy z Zuzią z domu. Po zagrożeniu przedwczesnym porodem to już tym bardziej. Traciła na tym przede wszystkim Zuzia. Nawet nie chciała już potem wychodzić, bo przywykła do siedzenia w domu 2-3 dni pod rząd. Dopiero krótko po narodzinach Emilki to się zmieniło i teraz doprasza się wyjścia. Szczególnie teraz, gdy może spotkać inne dzieci na placu zabaw.

 

Problemy z ciążą

 

Gdy byłam w ciąży z Zuzią, chodziłam na standardowe wizyty u ginekologa, nie chodziłam do szkoły rodzenia, a szpital odwiedziliśmy dopiero miesiąc przed planowanym terminem porodu i to celem zwiedzenie porodówki. W drugiej ciąży do szpitala trafiłam aż 3 razy przed właściwym rozwiązaniem. Pierwszy raz skończyło się tylko na izbie przyjęć. W podsumowaniu II trymestru nie napisałam o grypie żołądkowej, która dopadła mnie w grudniu. Zaś jak Wam pisałam pewnego dnia nagle byłam zagrożona przedwczesnym porodem i wtedy naprawdę się wystraszyłam, co dalej. Na szczęście Emilka nie spieszyła się jeszcze na świat.

 

Fałszywy alarm porodowy

 

Natomiast na tydzień przed terminem, w czwartek, miałam już tak regularne i coraz mocniejsze skurcze, że postanowiliśmy pojechać na porodówkę. Tam jednak akcja zatrzymała się po paru godzinach, mimo że dostałam już rozszywających bóli. Te przypomniały mi wtedy, jak to było podczas porodu z Zuzią i naprawdę myślałam, że to już ten czas. Ale jednak nie. Zostawili mnie na oddziale do poniedziałku. W sumie to mieli ochotę potrzymać mnie aż do terminu porodu, na szczęście pozwolono mi wyjść. Byłam w bezpiecznym czasie, kiedy poród miał prawo zacząć się w każdej chwili i nie trzeba było się tym przejmować.

 

brzuch w ciąży tuż przed porodem

Poród i jego zapowiedzi

 

Trzy dni później, dzień przed terminem, pojechałam na porodówkę. Przyjechaliśmy około 11 lub 12, a o 15:40 urodziłam. Szybko, co nie? Wcale się nie dziwię. Wszyscy mówili, że drugi poród to idzie szybciej niż pierwszy. U mnie się sprawdziło. Jednak w przeciwieństwie do pierwszej ciąży, tym razem mój organizm dwa razy mocno trenował do porodu. Urodziłam w czwartek, a dwa poprzedzające czwartki miałam regularne skurcze. W ten ostatni przed porodem myślałam, że już rodzę. A to po prostu była próba generalna. Gdy w środę 22 marca kładłam się spać, mówiłam mężowi, że jutro coś się wydarzy. Czułam, że czwartek to będzie ten dzień. Intuicja mnie nie zawiodła. Jeśli będziesz się tak czuć, zaufaj sobie i pozwól działać swojemu ciału.

 

Badania USG a prawdziwe wymiary

 

Podczas badań USG w II i III trymestrze lekarz ocenia wielkość i wagę płodu. Zawsze trzeba brać poprawkę na te wymiary, a szczególnie na wyliczoną na ich podstawie wagę. U mnie w obu ciążach badania rozminęły się z rzeczywistością i to całkiem sporo. Na dwa dni przed narodzinami Zuzi, ginekolog zrobił mi dokładne badanie i wyliczył, że dziecko będzie ważyć ok 3600 g +/- 10% (przynajmniej tyle można się pomylić, jak mi powiedział mój lekarz). Zuzia urodziła się dokładnie w dniu planowanego terminu porodu. Ważyła 4060 g i mierzyła 54 cm. Wierzcie, byłam zaskoczona, lekarz też. Emilka urodziła się dzień przed terminem, a ważyła 4360g. Miała 57 cm. Dziś ma 4 miesiące, waży ok 8 kg i ubieram ją jak 6-7 miesięczne dziecko. A kilka dni wcześniej, dokładnie 16 marca ginekolog wymierzył ją na 3860 g. Dzień później w szpitalu z kolei wyliczyli wagę 3461 g. Naprawdę nie warto opierać się tylko na tych danych, czekając na maleństwo. Można się bowiem mocno zdziwić.

Jestem Ania, mocno nieidealna matka, kucharka amatorka i samouk oraz roztargniona blogerka. Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami. Bloguję, bo to moja pasja. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo. Bez Ciebie, Czytelniku. mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś. Miłego dnia!
Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!