Brownie na wafelkach Lusette z truskawkami i żurawiną

Pierwsze w życiu brownie zrobiłam w listopadzie, jednak nie dodawałam tamtego przepisu. Dzisiejszy przepis na brownie na wafelkach Lusette powstał na bazie tamtego, który skomponowałam z kilku różnych. Wtedy też trochę bardziej mi smakowało. Myślę jednak, że to za sprawą ściśniętego żołądka, bo nawet niewielkie ilości takiej super słodyczy kosztują mnie okropną zgagą. Już nawet kilka kostek czekolady tak nie cieszy jak do niedawna… Po ciąży będzie lepiej i będę mogła na nowo delektować się smakiem czekolady, której w tym cieście nie żałowałam. Wafelki Lusette nadały większej słodyczy i jeśli będę je ponownie dodawać, zmniejszyłabym ilość cukru w cieście o 20-30 g, przynajmniej. Ale to już kwestia gustu. Przepisy na brownie, które poznałam w listopadzie, zawierały zdecydowanie więcej cukru niż moja wersja. Jeśli chodzi o dodatek oleju – nie miałam dostatecznej ilości masła, stąd połączenie go z olejem. Wydaje mi się jednak, że z samym masłem brownie jest lepsze. Musiałabym jeszcze raz sprawdzić. Bez wątpienia wyjdzie i z olejem, i z masłem, a dodatek mąki pełnoziarnistej lekko uzdrowi nam ten kaloryczny deser. Smacznego!

Chciałabym jeszcze sprostować, czemu wróciłam do cukru wanilinowego w ostatnim czasie. Cóż, zapas domowego cukru waniliowego skończył mi się przy wypiekach bożonarodzeniowych, a wciąż nie umiem dostać moich ulubionych, tanich, a wysokiej jakości lasek wanilii, więc nie zrobiłam dotąd nowego, niestety. A już mi brakuje tego cudownego zapachu…

 

Składniki (blaszka 23 x 32 cm)

 

  • 4 jajka (średnie M) lub 3 duże
  • 200 g czekolady deserowej/gorzkiej (min. 40% kakao)
  • 100 g masła
  • 100 ml oleju
  • 150 g czekolady mlecznej z całymi orzechami lub bez orzechów, może być też gorzka – grubo posiekana nożem
  • 50 g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 30 g mąki tortowej
  • 120 g cukru (lub mniej)
  • 1 małe op. cukru wanilinowego (lub połowę całego cukru zamień na domowy cukier waniliowy)
  • 3 łyżki suszonej żurawiny
  • 2 mleczne wafelki Lussette
  • 1 czekoladowy wafelek Lussette
  • ok 200 g mrożonych truskawek (rozmrożonych, pokrojonych w grube plastry lub w połówkach)
  • 50-60 ml soku z rozmrażania truskawek lub wody

Przygotowanie:

 

  1. Blaszkę wysmaruj lekko margaryną/masłem i wyłóż papierem do pieczenia. Wafelki pokrój na plastry ok 0,5 cm grubości, wymieszaj ze sobą i rozsyp na dnie blaszki.
  2. Sok/wodę zagotuj z cukrem, często mieszając, aby cukier całkowicie się rozpuścił. Dodaj masło, olej i połamaną na kawałki deserową czekoladę. Po chwili zdejmij garnek z ognia i trzepaczką mieszaj do uzyskania jednolitej czekoladowej masy. Odstaw do przestudzenia.
  3. Jajka roztrzep ręcznie trzepaczką tylko do mocnego spienienia. Nie ubijaj ich na sztywno.
  4. Powoli wlewaj letnią masę czekoladową, cały czas mieszając trzepaczką, aż do uzyskania jednolitej masy.
  5. Wsyp przesianą mąkę wraz z drobinkami z sitka i wymieszaj, do połączenia.Wrzuć posiekaną czekoladę z orzechami i żurawinę, przemieszaj.
  6. Ciasto brownie wylej na wafelki i wyrównaj. Na górze rozłóż truskawki.
  7. Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz w 160°C przez 22 minuty (20-25 minut). Ciasto ma mieć miękki środek, nie może być ani mocno wypieczone, ani surowe. Test suchego patyczka nie za bardzo tu wyjdzie, co najwyżej wskaże, czy nie ma surowego ciasta, ale patyczek powinien być mokry.
  8. Podawaj jeszcze ciepłe. Przechowuj w lodówce, a przed podaniem lekko podgrzej w mikrofalówce (max 1 minuta, moc 300-400W). Świetnie smakuje podane z niedużą ilością niesłodkiej bitej śmietany. Ja wykrajałam ciasto wykrawaczką w kształcie dużego serca, ale można pokroić w kwadraty.

Przepis bierze udział w konkursie Lusette.

Jestem Ania, mocno nieidealna matka, kucharka amatorka i samouk oraz roztargniona blogerka. Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami. Bloguję, bo to moja pasja. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo. Bez Ciebie, Czytelniku. mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś. Miłego dnia!
Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!