Danonki do kieszonki – zdrowa mleczna przekąska dla dziecka

Już niemal zapomniałam, że brałam udział w kolejnej akcji trnd.com. Tym razem testowałyśmy z córką Danonki w saszetkach i akcja nie wymagała dzielenia się z innymi. I dobrze, bo nie byłoby czym się dzielić. Dokładniej mówiąc, to ona była testerką, ja tylko mogę napisać, co widziałam. A widziałam ekspresowo znikające kolejne tubki serka. 🙂 W ramach akcji testowałyśmy 10 tubek, a tylko dzięki mnie nie zniknęły za jednym zamachem po zakupie. Wczoraj kupiłam jeszcze 1 opakowanie, ale na pewno nie ostatnie.

 

Danonki w saszetkach – serek na każdą okazję

 

Markę Danonki zna chyba każdy. Moja Zuzia już nawet potrafi wypowiedzieć tę nazwę, bo ukochała sobie wszelkie serki tego typu. Nie tylko te oryginalne, bo bardzo często (częściej nawet niż oryginał) kupujemy tańszy zamiennik marki własnej w Biedronce. Ma niemal identyczny skład, te same smaki, a tańszy. I jest obowiązkowym punktem w czasie zakupów w Biedronce, niezależnie, do której się udamy, Zuzia zawsze pokazuje, gdzie najpierw mamy jechać z wózkiem sklepowym. 😉 W Biedronce nie ma Danonków w saszetkach, więc wybór pada na markę własną. W Lidlu są podobne produkty, ale ich nie polecam, bo zawierają np. gumę guar, gumę ksantanową i syrop glukozowo-fruktozowy, a to na pewno nie posłuży zdrowiu naszego dziecka i w tym przypadku warto dopłacić.

Danonki w saszetkach mają to do siebie, że można je zjeść wszędzie, nie potrzeba łyżeczki ani niczego innego. Odkręcasz i do buzi. Dzieci lubią jeść samodzielnie, a taki wariant im w tym bardzo pomaga. Jednak nieraz kurtka jest nieźle poplamiona.

 

Dlaczego dzieci tak lubią te deserki?

 

Są słodkie i smaczne. Do tego kolorowe i takie fajne. Reklamy Danonków też robią swoje, przecież dzieci je widzą. Można wybierać między smakiem waniliowym a truskawkowym. W wersjach kubeczkowych jest więcej smaków, mogliby pomyśleć o rozszerzeniu smaków także dla Danonków w saszetkach. Osobiście uważam, że wszystkie produkty mogłyby zawierać mniej cukru. Podobno polecane są dopiero dla dzieci od 3. roku życia. Jednak myślę, że jeden Danonek dowolnego rodzaju raz na kilka dni nikomu krzywdy nie zrobi (oczywiście nie mówię o niemowlętach, bo jeszcze nie powinny jeść takich produktów). Nadmiar to już inna bajka. Często się zdarza, że Zuzia zje jednego i woła „jeszcze”. Nie pozwalam jej jednak zjeść więcej niż jeden naraz.

 

Skład Danonków

 

Nie pamiętam składu Danonków w kubeczkach, jest dość podobny. Różnią się na pewno dodatkiem wody. Z początku jej obecność mnie zdziwiła, ale jak się tak zastanowić, to serek w tubce musi być nieco rzadszy, aby było łatwiej go wyssać i zjeść. Poza tym skład serków jest dobry, jednak nie idealny. Nie podoba mi się zawartość skrobi i skrobi modyfikowanej. Ta druga nie ma nic wspólnego z modyfikacją genetyczną, jest po prostu poddawana czynnikom zewnętrznym (np. temperatura), aby poprawić właściwości skrobi. Czemu taka akurat i to obok normalnej? Bo po zmianie właściwości naturalna skrobia staje się lepsza, na przykład nadaje lepszą teksturę produktowi końcowemu. Cóż, nawet zamienniki marek własnych też ją mają, niestety. Generalnie ten zagęszczacz/stabilizator występuje dość powszechnie w produktach mlecznych (i nie tylko). Uznawana jest za bezpieczny dodatek do żywności. Wiadomo jednak, że nawet te bezpieczne nie zawsze w nadmiarze takie pozostaną.

 

 

No i cukier – mogłoby by go być mniej. Na zdjęciu można wyczytać, że wersja truskawkowa zawiera aż 10,5% cukru, więcej niż samych owoców. Nie pamiętam, ile było w smaku waniliowym, ale to podobne wartości. Niedawno Zuzia zjadła pół jogurtu naturalnego, a ja zjadłam resztę po wymieszaniu z jogurtem smakowym. I takie połączenie smakowało mi o wiele bardziej niż gotowy jogurt smakowy. Nie było już tak słodkie. Tak samo z każdym gotowym jogurtem i serkiem słodkim. Jak dla mnie mogłyby być mniej słodkie. Producenci przyzwyczaili nas wszystkich do słodkich smaków. Gdzieś nawet przeczytałam, że Danonki mają taką ilością cukru, bo dzieci takie słodkie przekąski własnie lubią. Cóż, trzeba pamiętać, że dzieci od urodzenia preferują słodkie, ale ich kubki smakowe łatwiej niż u dorosłych przyzwyczajają się do nowych smaków. Dlatego im młodsze dziecko, tym mniej słodkie produkty powinny jeść. Zuzia lubi jeść jogurty naturalne, mimo że kocha też słodkie Danonki. Bo nauczyłam ją jeść takie właśnie produkty w pierwszej kolejności.

Bez konserwantów i syripu glukozowo-fruktozowego

 

Plusem Danonków jest to, że w przeciwieństwie do równie popularnego Danio, nie zawierają syropu glukozowo-fruktozowego, dużo gorszego od cukru, a także konserwantów i zagęstników typu guma guar (świństwo). To ich duży plus. Syrop nie jest zdrowy, a przede wszystkim oszukuje nasz organizm – szybciej czujemy się głodni po zjedzeniu czegoś, co ten syrop zawiera. W wersji truskawkowej znajdziemy puree z truskawek – ok 6% to nie za wiele, ale lepsze niż nic i od samego soku truskawkowego, a i takie wersji jogurtów o smaku truskawkowym znajdziemy. Kolor serka pochodzi jednak z soku z buraka czerwonego. Buraki są zdrowe, więc doczepić się nie można.

 

Moja opinia o Danonkach w saszetkach

 

Lubię i Danonki, i ich wersje marki własnej. Zuzia nie wybrzydza i je równie chętnie jedne i drugie. Na półkach znajdziemy dwa smaki, ale nie zauważyłam, by któryś był jej ulubionym. Równie chętnie wcina i waniliowy, i truskawkowy. Danonki w tubce mają fajną oprawę z sześcioma bohaterami, widocznymi na głównym zdjęciu. Jednak nie są to postacie ważniejsze niż sam serek. U nas nie miały żadnego znaczenia. Ważne, że do małej rączki wpadł ukochany serek. Znikał w kilka chwil. Chętnie podaję Zuzi tego typu przekąskę, ale staram się robić to nie za często, parę razy w tygodniu lub rzadziej. I tak je sporo produktów mlecznych różnego rodzaju, a urozmaicenie jest ważne w diecie dziecka. Lubię Danonki w saszetkach za to, że są poręczne, można je wziąć dosłownie wszędzie, nawet do kina. Byliśmy już pierwszy raz z Zuzią w kinie i tam też zjadła Danonka. Serek w tubce wytrzyma do 6 godzin poza lodówką. Nie polecałabym jednak ogrzewać i ponownie go schładzać, bo najpewniej i tak się zepsuje. Bądź co bądź to produkt mleczny, dość wrażliwy na temperaturę. Nie sprawdzałam stanu serka po prawie 6 godzinach, najdłużej wytrzymał około 2 godzin, wtedy przy wyprawie do kina. Nie był przynajmniej zimny. Porcja w saszetce mogłaby być jednak nieco większa, o 10-20 g. Może wtedy Zuzia nie prosiłaby o kolejnego Danonka. 🙂
Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka. Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja. Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo. Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś. Miłego dnia!
Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!