Kobiety mają głos! #czarnyprotest

Jestem mamą. Jestem kobietą. Aborcja jest dla mnie zabójstwem. Jednak czasem aborcja może być wybawieniem lub mniejszym złem. A ostateczna decyzja należy zawsze do kobiety. Pamiętajmy, że ciąża rozwija się w jej ciele. Nikt na górze nie ma prawa mówić jej, co będzie dla niej lepsze.

 

Nigdy nie opowiadałam się za aborcją, bo uznaję ją za zabicie niewinnego nowego życia. Niektórzy uważają, że życie zaczyna się dopiero, gdy powstaje płód. Za dziecko nie uznają jeszcze zlepku komórek, którym nasze maleństwo jest w pierwszych tygodniach życia płodowego. Ja uważam inaczej. Dla mnie życie dziecka, a więc życie człowieka, zaczyna się w momencie zapłodnienia, nie narodzin. Większym cudem jest nawet dla mnie moment poczęcia niż narodzin. Przecież z dwóch niepozornych komórek rozwija się tak skomplikowane życie. Nigdy nie będę popierać aborcji jako takiej. Nigdy nie powiem, że aborcja jest dobra, bo nie jest i nie będzie.

 

Jednak gdybym stanęła przed sytuacją, kiedy ciąża zagraża mojemu życiu i nawet mogłabym nie zdążyć urodzić, albo dziecko zostałoby poczęte przez gwałt, albo gdyby okazało się tak chore, że umarłoby zaraz po porodzie, nie byłabym już pewna, czy dokonać aborcji. Miałabym mnóstwo powodów za aborcją i przeciwko. Bez względu na decyzję, jej konsekwencje zostałyby ze mną na całe życie. Lub z moimi bliskimi.

 

Chcę mieć wybór. Po prostu. Jako wolny człowiek, WOLNA KOBIETA chcę SAMA DECYDOWAĆ o swoim życiu, o moim dziecku i tym, co dalej będzie się z nami działo. Nie pozwolę innym mówić mi, co mam zrobić w określonej sytuacji. Nie oni będą żyć z chorym dzieckiem, nie oni będą opłakiwać zmarłą przy porodzie matkę lub samobójczynię, która nie wytrzymała psychicznie, gdy zgwałcona nie mogła dokonać aborcji. Oni nie będą się niczym przejmować. A teraz oni udają, że wiedzą lepiej od każdej kobiety. Kobieta powinna decydować sama, zgodnie ze swoimi sumieniem i swoimi poglądami, ale też w zgodzie z tym, co sama jest w stanie udźwignąć.

 

Przyzwolenie do dokonania aborcji w 3 uzasadnionych przypadkach to nie jest zachęta do aborcji. To jedynie otwarta brama do podjęcia własnej decyzji. To, czy skorzystam z tego prawa, jest moją sprawą. Pamiętajcie o tym!

 

Nie biorę udziału w proteście fizycznie, ale duchem jestem z wszystkimi protestującymi kobietami. Nie pozwólmy zabrać nam prawa decydowania o sobie. W końcu żyjemy w wolnej Polsce. Ale czy jeszcze?

 

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka.
Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja.

Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo.
Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś.
Miłego dnia!

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!