Jak rozpuszczać czekoladę + kilka słów o dobrej czekoladzie

Czekoladę rozpuszczałam już do różnych przepisów od dawna. W niektórych przepisach dodawałam zdjęcia przygotowania, a przez to niepotrzebnie się zajmowały miejsce, skoro można opisać temat osobno raz, a dobrze. Zwykle mi się udawało szybko i łatwo rozpuścić czekoladę. ale wiem, że nie z każdą nienadziewaną czekoladą wyjdzie to zadanie. Miałam jakiś czas temu czekoladę, która miała lekki biały nalot, co oznaczało, że zanim ją dostałam, była źle przechowywana (za zimno? za gorąco? nie wiem). W smaku była ok. Przy rozpuszczaniu zrobiły się grudki, pierwszy raz mi się to zdarzyło. Dlatego pamiętajmy, żeby używać nie tylko dobrej jakościowo czekolady, bo ważne są kwestie smakowe, ale i by ją wcześniej dobrze przechowywać. Co to oznacza? Nie chowamy czekolady do lodówki, bo czekolada woli temperaturę pokojową. A trzymanie jej raz tu, raz tam, prowadzi do powstania białego nalotu. I jest to też prosta droga do zepsucia się czekolady. Ba, nawet pleśń może się na niej zagnieździć. Raz widziałam narost pleśniowy, ble…

 

Dobra czekolada – czyli jaka?

 

Kilka ważnych słów o czekoladzie, które pewnie każdy wie, a jeśli nie wie, powinien wiedzieć. Większość z tych informacji znałam wcześniej, ale uzmysłowiłam je sobie podczas oglądania ostatniej reklamy Lidla. Mistrz cukiernictwa Marcin Paździor opowiedział o 3 najistotniejszych cechach DOBREJ czekolady:
  1. lekko błyszczy,
  2. nie ma żadnych białych nalotów,
  3. po przełamaniu pyka, jest twarda i zwarta.
Ze swojego doświadczenia dodam, że nie wszystko może dotyczyć czekolad nadziewanych, szczególnie z kremami. A te zwykłe powinny posiadać powyższe cechy. Patrzmy też na skład, bo czekolada czekoladzie nie równa, a marka ma z tym niewiele wspólnego. Najdroższa marka wcale nie musi być najlepsza, a najtańsza nie koniecznie będzie najgorsza. Chyba, że wyraźnie napisano, że jest wyrobem czekoladopodobnym. Takie omijajcie z daleko, bo są zwyczajnie niesmaczne i z czekoladą mają niewiele wspólnego.

 

Jak rozpuszczać czekoladę?

 

Wracając do właściwego tematu, to najłatwiejszym i najlepszym sposobem jest rozpuszczanie w kąpieli wodnej. Gdy pierwszy raz spotkałam się z tym terminem jako nastolatka, to będę szczera, nie wiedziałam, o co chodzi. Tym, co się jeszcze mogą pomylić, szybko wyjaśniam. Kąpiel wodna polega na ustawieniu mniejszego, dopasowanego garnka na większym, w którym gotuje się woda. Mniejszy garnek nie może dotykać dnem wody. Do niego właśnie wrzucamy połamaną w kostkę czekoladę i podgrzewamy nad wrzątkiem, aż się rozpuści, co jakiś czas mieszając. Nie trzeba nic dodawać, chyba że robimy polewę z dodatkiem mleka czy masła. Cała filozofia! 🙂

 

Można też rozpuścić czekoladę w garnku z grubym dnem, na małym ogniu. Trzeba jednak uważać, by nie przypalić czekolady, a o to naprawdę nietrudno. Niektórzy korzystają też z mikrofalówki. Ja sama nigdy nie rozpuszczałam tak czekolady, bo wiem, że trzeba co 15 sekund ją przemieszać, a to już jest bardziej ryzykowne i znów łatwiej zepsuć wszystko.

 

jak rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej

 

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka.
Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja.

Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo.
Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś.
Miłego dnia!

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!