Wróciłam!

Troszkę się porobiło… Z tygodnia wolnego zrobiły się dwa i mogłoby to trwać dłużej, gdybym w końcu nie powiedziała DOŚĆ. Ale nic nie działo się bez przyczyny. Nie wiem, co bardziej daje mi się we znaki – ciąża czy bunt Zuzi…

 

Wracam, ale powoli, bez pośpiechu i bez codziennego publikowania postów jak w sierpniu. Mierz siły na zamiary (czy jak to leciało) – tego zamierzam się trzymać. Bo planów było i jest mnóstwo, a sił niewiele. Jednak powoli wracają. Póki co, jestem przeziębiona, więc tym trudniej za coś się zabrać. A jak nazbierają się różne zaległości, ciężko je nadrobić. A mam ich już sporo – w ankietach i innych sprawach, a blog to już w ogóle opuściłam. I powiem Wam, że jak wyszłam z rytmu blogowania, jeszcze trudniej mi wrócić. Jednak coś robić muszę, inaczej całkiem zwariuję w domu. 🙂
 
Plusem tej przerwy jest to, że obejrzałam parę fajnych filmów i zaczęła wracać mi wena do pisania książki. I do czytania, ale nigdy nie mam czasu, by się zebrać i wziąć do roboty. Mam nadzieję i zrobię wiele, by to zmienić.

Póki co, dziękuję wszystkim, którzy wciąż ze mną są. Dla Was już wkrótce nowe wpisy. Samych przepisów nie będzie więcej niż 1 na tydzień, może rzadziej, bo przez wszystkie dolegliwości przechodzę poważny kryzys kulinarny. Nie dość, że nie mam ochoty gotować, to do tego niewiele mi smakuje. Rodzina nie ma ze mną lekko. Pozdrawiam mojego wytrwałego i najukochańszego mężusia 🙂

Do usłyszenia 🙂

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka.
Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja.

Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo.
Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś.
Miłego dnia!

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!