Rozwój dziecka w 19. miesiącu życia (1 rok i 7 miesięcy)

Maj 2016

 
Tempo rozwoju fizycznego dziecka jest zdumiewające. Jeszcze pamiętam, jak Zuzia uczyła się stawiać pierwsze samodzielne kroki, a było to ledwie 8 miesięcy temu. Przynajmniej kiedyś dla mnie było to tylko 8 miesięcy. Teraz to aż. Dziś Zuzia potrafi sama wspinać się po drabince, kopie piłkę niczym piłkarz… Co jeszcze potrafi maluch po ukończeniu 19. miesiąca życia?

 

Naśladuję…

 

Małe dziecko od pierwszych chwil swojego życia staje się uważnym obserwatorem swoich rodziców i wszystkiego, co go otacza. Od początku próbuje nas naśladować. W 19. miesiącu widać to na każdym kroku. Zuzia już nie od dziś pomaga mi chować suche naczynia czy wieszać pranie. Nauczyła się więc strzepnąć każde ubranie przed jego powieszeniem, tak jak to robi mama. Wie też, gdzie schować niektóre rzeczy w kuchni, np. gdzie garnki, gdzie sztućce, gdzie pokrywki, a gdzie miski. Ma to obcykane. Sama się dziwię, ile pamięta. Lubi jeść naszymi sztućcami, przecież są fajniejsze, no i my nimi jemy. Idę siku? Zuzia leci ze mną i siada na nocniku. Tak, mamy nocnik (od ostatniego weekendu lutego) i Zuzia korzysta z niego. Jak? Siada w ubranku i mówi: „Siii”. I idzie dalej. 🙂 Niestety nie wiemy, jak ją przekonać, by zaczęła do niego siusiać. Próby posadzenia jej z gołą pupą kończyły się krzykiem. Mamy też nakładkę na toaletę. Wczoraj rano jak ja skończyłam, Zuzia poprosiła po swojemu, żeby nałożyć nakładkę. Posadziłam ją i pytam, czy chce zrobić siusiu? „Tak”. Zdejmiemy ubranko i pampersa? „Tak”. No to zrobiłam, jak chciała, nie dowierzając, i posadziłam ją. Skrzywiła się po jakiejś 1-2 sekundach i szybko zeszła, z moją pomocą, oczywiście.

 

… i dążę do samodzielności

 

To jest ten czas, kiedy coraz sprawniejsze ruchowo i manualnie oraz coraz mądrzejsze dziecko chce robić wszystko po swojemu. Jeszcze bardziej niż w 18. miesiącu. Gdy jej próbuję pomóc, złości się. A nawet piszczy. Od jakichś dwóch tygodni swoją złość i niezadowolenie wyraża bardzo głośnym piszczeniem. Aż uszy bolą, naprawdę. Nauczyła się samodzielnie zjeżdżać na zjeżdżalni na placu zabaw i nie pozwala mi się złapać. Dobrze jednak, że czuwam, bo bywa różnie.
 

Ile rozrywki na placu zabaw!

 

Aktywność ruchowa wciąż jest niezwykle ważna, a pokłady energii w juniorze nieskończone. Pod koniec 18. miesiąca pokazałam Zuzi, jak wspinać się na drabinki na placu zabaw. Obecnie ma to w małym palcu. Samodzielnie wspina się na samą górę i schodzi powoli w dół. I jeszcze szczerzy się do mnie zadowolona z góry. Nauczyła się też sama iść po ruchomej belce na jednej z części placu zabaw. Każdy pewnie taką zna. Już nieraz chodziłam po niej razem z Zuzią. Nauczyła się też prawie wszędzie wchodzić sama na placu zabaw. Wcześniej prowadziłam ją za rękę i asekurowałam, gdzie się dało. Pewnego dnia powiedziałam: „Spróbuj sama” i poszła niemal od razu. Jakby tylko czekała na ten znak. Dajmy więc dziecku poszaleć, wykazać się, pozwolić na samodzielność. Niech uczy się na każdym kroku, bo nawet jak upadnie, to wstanie, popłacze i pójdzie dalej mądrzejsze. Zuzia upadła kilka razy, ale zaraz bawiła się dalej, zadowolona z siebie, że tyle potrafi. Umie też wchodzić i schodzić na bujaczka, np. konika czy kurę, dobrze znanych z tradycyjnych placów zabaw. Już jakiś czas temu nauczyła się sama huśtać na tym, sama nawet nie wiem, kiedy. I to z jakim impetem!
 

Piaskownica? Na 5 minut

 
Zuzia lubi bawić się w piaskownicy. Jednak jak z większością zabaw, nie usiedzi tam zbyt długo. Na placu zabaw co chwilę jest gdzieś indziej. To huśta się na jednej huśtawce, by zaraz prosić, o przeniesienie na drugą. To buja się na bujaku, to bawi w piaskownicy, to wchodzi na placyk i zjeżdża ze zjeżdżalni. I tak co kilka-kilkanaście minut coś innego. Dziecko lubi próbować wszystkiego, zmieniać, szybko się nudzi, jeśli nie wciągnie się w coś dostatecznie mocno. Jedna rzecz absorbuje Zuzię zawsze i raczej na długo, czasem bardzo długo (ponad godzinę): zabawa piłkami. Najlepiej dużą i czyjąś. Własna jest dobra w domu i krótko po wyjściu z domu. Potem fajnie jest znaleźć kogoś z piłką, żeby zabrać lub pobawić się z nim. Niedawno Zuzia kopała piłkę niczym piłkarz. Wzięła rozpęd, podbiegła i kopnęła tak porządnie, aż sama byłam zaskoczona. Kopać piłkę nauczyła się dobrze jeszcze w kwietniu, jednak to w ostatnim miesiącu wyćwiczyła tę umiejętność do naprawdę niezłego poziomu jak na jej wiek. Dzieci około półtoraroczne powinny już umieć rzucać znad głowy. Rzucanie piłką w ogóle nie sprawia Zuzance problemu.
 

Schody to już tylko mały problem

 
Ale nie są tak trudne, jak jeszcze dwa miesiące temu. Dziecko w 19. miesiącu powinno już umieć wejść po schodach trzymane za obie ręce. Zuzia potrafi wejść nawet sama! Na klatce pomaga sobie balustradą i wchodzi stopień po stopniu. Schodzi równie dobrze, także samodzielnie. I już pokazała, że nawet bez wspomagaczy da rady. Ponad tydzień temu powoli, schodek po schodku, z małymi potknięciami i przestankami, zeszła po schodach na dworze. Niedaleko domu przy głównej ulicy mamy tunel pod nią. Tam są dwie tury schodów, każda mniej więcej na wysokość I piętra. Zuzia nie pozwoliła mi wziąć ją za rękę, aby zejść. Sama schodziła. I denerwowała się, kiedy chciałam pomóc. Czasem musiałam, gdy prawie by spadła. Potem weszła do połowy z drugiej strony. Dalej weszłyśmy razem. Byłam z niej bardzo dumna i zadowolona. jednak pamiętajmy, że nie każde dziecko w tym wieku będzie mieć takie osiągnięcia. Szczególnie, jeśli późno zaczęło chodzić.
 

Jakie sprawne paluszki

 
Sprawność dłoni i paluszków dalej się rozwija. Zuzia już zakręciła samodzielnie nakrętkę od tubki musu owocowego. Tylko nie umiała odkręcić, więc się zezłościła. Myślę, że jedzenie samodzielne łyżeczką i widelcem dla większości dzieci w tym wieku jest normą. Warto pozwalać dziecku uczenia się tego jak najwcześniej, gdy okazuje zainteresowanie. Zuzia nie lubi, gdy ją karmimy. No czasem jest na odwrót. Być może ma wtedy takie widzimisię. Lubi za to dzielić się tym, co je. Karmi więc łyżeczką misie, lalki, nas i jest przeszczęśliwa. Nawet chętniej wtedy je dalej. Rzadko już rozlewa, zależy co je. Jednak radzi sobie coraz lepiej. Tak samo jak z piciem ze szklanki. Już nie dostaje soku z kubka niekapka, stoi zapomniany w szafce. Do wody wciąż taki mamy, bo może być zawsze pod ręką i nic się nie wyleje. Ale poza mlekiem i wodą wszystko pije z normalnych szklanek i kubków. W zasadzie robi to już bezbłędnie. Załapała w mig, jak to robić. I szybko się wyćwiczyła. W końcu praktyka czyni mistrza.
 

Rozwój emocjonalny i społeczny

 

Rozwój fizyczny w 19. miesiącu życia dziecka był skokowy, nagle Zuzia zaczęła coś robić, czego dzień wcześniej samodzielnie nie umiała zrobić. Rozwój emocjonalny, społeczny i intelektualny również był niezwykły. Przeczytajcie, jak zwykle przebiega ten rozwój. Zwykle, bo każde dziecko może przechodzić kolejne etapy w innym czasie. U nas efekty rozwoju mowy nie do końca pojawiały się w czasie, w którym powinny.

 

Lęk separacyjny i zazdrość o rodziców

 

Podobno w tym czasie następuje kolejne apogeum lęku dziecka przed rozstaniem z mamą i tatą. Napisałam podobno, bo u nas tego nie zaobserwowałam. I owszem, czasem Zuzia intensywnie i nagle zanosi się płaczem, gdy wychodzę z pokoju, ale rzadko. I to raczej wtedy, kiedy mnie nie słucha, nie chce do mnie przyjść i mówię jej, że skoro nie pozwoli mi się ubrać, nigdzie nie idziemy. 🙂 Za to obserwuję u niej pewną sprzeczność. Często wyrzuca mnie czy męża z domu, gdy idziemy do pracy czy do sklepu. A po jakimś czasie szuka po domu. Szczególnie tyczy się to taty. Raz rano, gdy wychodził do pracy, wręcz wypchnęła go za drzwi, a potem parę razy patrzyła w stronę drzwi i pyta „tata?”. Po powrocie po południu ze spaceru pukała do naszych drzwi i po wejściu szukała męża. Mogę za to zostawić Zuzię na placu zabaw z kuzynem męża, żeby skoczyć do sklepu niedaleko, bo zaabsorbowana zabawą zwykle nie zauważa mojego odejścia. Jak coś, idą za mną. Raz po takiej sytuacji na mój widok zaczęła udawać, że płacze. Tak, udawać. Pierwsza raz to widziałam, potem parę razy powtórzyła. Skrzywiła się i jakby płakała, ale całkiem inaczej niż zwykle, bez łez i przestała, gdy tylko ją przytuliłam. Jakby chciała mi wtedy przekornie pokazać: „Mamo, zostawiłaś mnie.”

 

Jednak jeśli Twoje dziecko przeżywa bardzo ciężko każde rozstanie z Tobą, a planujesz właśnie teraz zapisać je do żłobka lub oddać pod opiekę niani, będzie to bardzo trudne. Dla dziecka będzie to zbyt dużym obciążeniem psychicznym, może nawet pogłębić lęk za rodzicami. Trzeba się wsłuchać w potrzeby dziecka, pomagać mu przejść przez ten trudny okres. Tłumaczyć, gdzie idziesz, dlaczego, kiedy wrócisz. Wprowadź jakiś rytuał pożegnalny i przede wszystkim, jeśli to możliwe, dotrzymuj słowa. Obiecałaś, że wrócisz do domu, gdy szkrab wstanie i zje obiad? To wróć o tej właśnie porze. Jeśli się nie da, zadzwoń i powiedz przez telefon, że się spóźnisz. Wydaje Ci się może dziwne, by dzwonić do takiego malucha, wiadomo, że to nie on odbierze, ale na pewno chętnie posłucha. I poczuje się doceniony, że mama o nim pamięta.

 

Dziecko może też być teraz wyjątkowo zazdrosne o rodziców. I tu się zgodzę. Gdy przytulam się do męża lub on do mnie, Zuzia nas rozdziela i to z takim niezadowoleniem, że w ogóle sobie na to pozwalamy. Bywało tak już wcześniej, ale teraz jest to zdecydowanie częstsze i mniej fajne.

 

Agresja u dziecka

 

Nadszedł moment, kiedy nasz słodki szkrab może podnieść na nas rękę. Nawet, jeśli my nigdy tego nie zrobiliśmy wobec niego i nic podobnego nie widział (chociaż na placu zabaw to wszystko możliwe). Jeszcze 2-3 miesiące temu dziwiłam się, gdy czytałam o podobnym problemie mam nieco starszych dzieci, a teraz sami zauważyliśmy u Zuzi małą agresję. Małą, bo na szczęście zdarza się to nieczęsto. Ostatnio mężowi oberwało się w twarz. Czemu? Otóż właśnie. Bawiła się, miała nawet dobry nastrój, niedawno zresztą wstała. I nagle uderzyła go ręką w twarz. Spokojnie powiedzieliśmy, że tak nie wolno, że tatę bolało, że rodziców ani nikogo się nie bije. Powiedziałam, by przeprosiła tatę i dała mu buziaka. I tak zrobiła. Buziak i zrobienie „cacy” po policzku było jej przeproszeniem. Innym razem rozzłościła się na mnie i uderzyła mnie w rękę i głowę, bo udawałam, że nie chcę się z nią bawić w to samo, co przed paroma minutami. Na szczęście takie sytuacje nie zdarzają się często. Ważne, by i wtedy reagować stanowczo, ale w miarę spokojnie i tłumaczyć, że to boli, że tak nieładnie, że nie wolno, że jest nam przykro itd., itp. Inaczej takie zachowanie może się utrwalić, bo dziecko nie będzie czuło, że robi źle.
 

Rozwój mowy w 19. miesiącu

 

Po skończeniu półtorej roku dziecko coraz szybciej uczy się nowych słów, rozumie coraz więcej i intensywnie próbuje naśladować naszą mowę. Wciąż jednak więcej rozumie niż potrafi nam przekazać. Dziecko po 19. miesiącu życia powinno umieć powiedzieć kilkanaście słów i podobną ilość słów dźwiękonaśladowczych. Osobiście zauważyłam, że pod koniec 18. miesiąca życia Zuzi rozwój jej mowy nabrał tempa. Jeszcze miesiąc temu potrafiła naśladować jedynie pieska i nieudolnie kotka. Dziś lista jest sporo dłuższa: kwa kwa (dość ciche wyjątkowo), gru grumuukokokulu (na piłeczki i gdy je kula), ciuf ciuf (brzmi niewyraźnie, nie każdy domyśliłby się, o co jej chodzi), tu, huu (husi), pa-pa. Słowo tak nie są już wyraźniejsze, ale nie zawsze oznaczają to, co powinny… Niemal na wszystko Zuzia mówi „to”, czasem, gdy chce, abyśmy to coś nazwali, innymi razem, by podać/włączyć/wyłączyć. Nie próbuje niczego nazywać, niestety. Jedno się nie zmieniło: nie chce mówić mama. Powiedziała raz jakieś półtorej tygodnia temu… Wciąż, gdy proszę „Powiedz mama”, w odpowiedzi słyszę „tata”, a to słówko jest u niej podstawą. Jednym z często wypowiadanych słów w tym wieku jest słowo daj. Cóż, u nas nie funkcjonuje. Podobno dziecko, które pojedyncze słówka już dobrze opanowało, odkrywa teraz, że można dwa słowa zestawić i będą znaczyć coś nowego. U Zuzi jeszcze daleko do tego etapu. Chyba że znów mnie pewnego dnia zaskoczy.
 

Ja sama!

 

Gdyby Zuzia potrafiła to powiedzieć, słyszałabym to na każdym kroku. Większość rzeczy chce zrobić samodzielnie. Je samodzielnie nie od dziś, pije z otwartego kubeczka bezproblemowo też. Umie umyć buzię, rączki, brzuszek. Zjeżdżać ze zjeżdżalni, jak pisałam wyżej, też lubi sama, ja ją tylko nadzoruję. Uwielbia karmić misia, chętnie się dzieli jedzeniem i piciem. Ubrać się sama nie potrafi, no poza czapką, ale pomaga w ubieraniu, nie jest bierna (zwykle). Niestety, nie wszystko potrafi i nie wszystko jest dla niej bezpieczne. Próbuje ubrać buty sama, ale nie jest to łatwe. Ostatnio próbowała ubrać buta i stanęła na takim bucie ledwo nałożonym. Omal nie zwichnęła sobie nóżki. W przypadku butów zapinanych na rzep, który uwielbia rozczepiać i zapinać z powrotem, ustaliłam ostatnio, że ja zakładam, ona zapina i była zadowolona. Często ściąga w domu skarpetki, a nawet rajstopki czy spodenki. Czemu? Wydaje mi się, że po prostu podoba jej się, że to umie, więc tak robi, gdy sobie przypomni. Ta potrzeba samodzielności jest męcząca czasami. Najbardziej, gdy my, dorośli, się spieszymy, chcielibyśmy, np. przebrać dziecku pieluszkę i ubranko szybko, a ono celowo utrudnia zadanie. Zuzia jest w tym mistrzem.

 

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka.
Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja.

Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo.
Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś.
Miłego dnia!

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!
  • U nas Mała ma teraz 14 miesięcy i już manifestuje swoją potrzebę samodzielności 😉

  • Ile radości daje obserwowanie nowych umiejętności dziecka ? moja Lilka ma dopiero cztery miesiące a szaleje z radości gdy zrobi nową minkę, złapie stopę czy ,,krzyczy,, na tatę ☺