20. miesiąc życia dziecka – dmucham i chucham

 Czerwiec 2016

Jutro kończę 20. miesięcy, kiedy to minęło?

 

W ostatnim czasie nauczyłam się tak wiele:

 

  • próbuję podskakiwać i idzie mi coraz lepiej
  • mama nie boi się już dać mi gorącą zupę, bo wie, że sobie podmucham, żeby się nie oparzyć lub podsunę jej łyżkę, żeby ona dmuchała, gdy mi się nie chce
  • umiem sama wejść i wyjść z krzesełka do karmienia – żebyście widzieli minę mamy, gdy wróciła do pokoju i zobaczyła, że nagle w nim siedzę, a dopiero co byłam u niej w kuchni 🙂
  • sama zjeżdżam ze zjeżdżalni i zwykle nie pozwalam sobie pomagać
  • wchodzę i schodzę z drabinek na placu zabaw
  • próbuję huśtać mamę lub tatę zamiast sama się huśtać i bardzo nie lubię, gdy ktoś inny zajmie wszystkie huśtawki, nawet jeśli sama nie chcę się huśtać w tym czasie
  • coraz częściej mówię, zaczynam mówić „ma-ma”, wtedy mama jest wniebowzięta
  • umiem robić babki z piasku, co tam, że z suchego i się rozsypują od razu – nawet z niczego fajnie je robić
  • umiem pić prosto z małej butelki, wcześniej umiałam z takiego dzióbka, teraz wolę bez niego
  • próbuję odkręcać i zakręcać butelki, tubkę z kremem itp., ale nie zawsze mi pozwalają, bo rozlewam przy tym różne rzeczy 🙂
  • dosięgam na paluszkach do wszystkich klamek w domu (poza drzwiami balkonowymi, niestety) i sama otwieram drzwi; ostatnio wparowałam mamie do łazienki, gdy już zaczęła się kąpać. Wprosiłam się do wanny – gdyby nie tata, weszłabym w ubranku. Kąpiel z mamą z dużą ilością piany jest super!
  • dosięgam też do przycisku wezwania windy na korytarzu – uwielbiam go przyciskać i patrzeć, jak za chwilę zjawia się winda, a jak zjeżdżamy, to z mamą liczę piętra (to znaczy ona, ale niedługo też będę umiała!)
  • próbuję śpiewać i nucić
  • mówię już „ba-ba-ba”, gdy robię babkę z piasku, „a” na auto, „ka” na kawę, „kuku” bawiąc się w chowanego
  • rodzice przyzwyczajają mnie do nocnika, ale powiem Wam, że nie bardzo lubię na nim siedzieć bez ubranka i pieluszki i jeszcze nie wiem, kiedy zbiera mi się na siku; za to uwielbiam biegać i szaleć po domu bez pieluszki i na golasa.

Komentarz mamy:

 

Kolejny miesiąc rozwoju Zuzi znów był intensywny i pod znakiem buntu dwulatka, który jednak nie jest tak straszny, jak go malują. Ostatnio wróciło słowo „mama” do słownika Zuzi, chociaż wciąż mówi je rzadko, a jeszcze rzadziej bezpośrednio do mnie. Jednak i tak jestem zadowolona, że w końcu coś się zmieniło. W niedzielę droczyła się ze mną, gdy byłam w kuchni. Chodziła po przedpokoju i patrząc na mnie, z uśmiechem szczebiotała „ma-ma-ma-ma-ma”, a gdy chciałam dać jej buziaka, uciekała ze śmiechem. Widzę, że cieszy się z tego, że umie powiedzieć „mama”, ale jeszcze ćwiczy. Jej rozwój fizyczny i intelektualny jest bardzo szybki. A do tego ta zwinność paluszków! Byłam pod wrażeniem, gdy zobaczyłam, że odkręciła nie do końca zakręconą tubkę maści Linomag, a innym razem mojego kremu Nivea Soft. Ba, tym drugim pomazała sobie policzek i zadowolona przyszła się pokazać. 🙂 Powoli przyzwyczajamy ją do nocnika, niestety bez większych efektów. Jednak w tym temacie najważniejsza jest cierpliwość. Raz zrobiła kupkę do nocnika, sama byłam pod wrażeniem. A jak to się stało? Obudziła się z drzemki i miała bardzo pełnego pampersa, a zaczęła się spinać na kupkę. No to dawaj do łazienki na nocnik. Początkowo nie chciała siedzieć, ale przycisnęło ją i nie miała czasu na myślenie. 😉 Cały czas się do mnie tuliła, jak zawsze, gdy robi kupkę. To dziecku bardzo pomaga. I co chwilę mówiłam i biłam jej brawo, żeby dodać jej otuchy, w końcu robienie tego na nocniku było kompletną nowością. Sama też biła sobie brawo i była dumna z siebie. Tędy droga. 🙂

 

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka. Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja. Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo. Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś. Miłego dnia!
Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!