Rozwój dziecka w 16. miesiącu – oczami dziecka i mamy

rozwój dziecka w 16 miesiącu


Luty 2016

Jestem Zuzia. Mam 16 miesięcy, a już potrafię:

  • chodzić pewnie i zaczynam biegać coraz szybciej
  • mówić „niam” i „ta-ta”, czasem „ma-ma”, żeby jej nie było smutno
  • dać cześć i pomachać na pożegnanie
  • przybić piątkę i żółwika
  • dać słodkiego buziaka, jeśli zechcę
  • pić z rurki, najlepiej soczek
  • jeść samodzielnie łyżeczką i widelczykiem
  • przynieść śliniaczek ze swojej szafy
  • wchodzić po schodach, trzymając się oburącz mamy lub taty (schodzenie też mi idzie coraz lepiej)
  • wyrzucić papierek do kosza i zamknąć szafkę
  • wyciągnąć mamie klapki z szafy, gdy idzie wynieść śmieci
  • wrzucić moje brudne ubranko do pralki 
  • wypakować zakupy z tatą i zanosić wszystko mamusi do kuchni lub nosić chlebek z piekarni aż do domu
  • ścierać kurze (poprawiam po mamie) i czyścić lustra szaf (co tam, że zaraz znów je opalcuję)
  • rysować po kartce, co tam, że to jeszcze bazgroły bez kształtu
  • tańczyć do każdej muzyki, a i bez niej też umiem
  • pomóc mamie powiesić pranie (najfajniej, gdy uda mi się przy tym zakosić chociaż jedną skarpetkę i schować ją np. w jeździku)
  • bawić się w bazę pod kocem lub kołdrą rodziców, ale wystarczy nawet coś mniejszego, wtedy chętniej tulę się do mamy i taty, po prostu tak lubię
  • samodzielnie przeglądać książeczki, najlepiej te duże, których rodzice nie chcą mi dawać do zabawy, bo zdarzy mi się coś potargać
  • rozpoznawać i pokazywać dużo różnych zwierzątek i próbuję już naśladować szczekanie psa.

 

Komentarz mamy:

Zuzia jest bardzo mądrą dziewczynką. Nawet nie przewidywałam, jak wiele może umieć dziecku w tym wieku. Rozumie większość poleceń, ale niechętnie mówi. Rzadko coś mówi, a jak już to najczęściej „ta-ta-ta-ta”. Chociaż wiem, że ma jeszcze czas na mówienie, to z niecierpliwością – jak każda mama – czekam na kolejne postępy. O rozwoju mowy opowiem wam jednak trochę później. Zastanawiam się jednak, czy któraś z Was, drogie Mamy, miała w domu buczka? Tak, tak… Moja Zuzia najczęściej buczy i muczy, np. pokazując coś, aby nazwać czy podać jej, a i bez tego często wydaje te nieprzyjemne dźwięki. Są męczące i drażniące, ale nie wiemy, jak ją tego oduczyć. I mam wrażenie, że przez to nie chce zacząć mówić, bo buczeniem dostaje to, co chce. Próbujemy ją już ignorować, zachęcać, by inaczej wołała i próbowała mówić, ale z marnym skutkiem…

Mój skarbek jest też uparciuszkiem i chce robić większość rzeczy po swojemu. Uwielbia nas naśladować, pomagać w codziennym życiu: sprzątanie, zakupy, zanoszenie talerzy czy słoiczka z miodem na stół. Chwalimy ją za jej dobre wyczyny i próby, bo nie zawsze wszystko wyjdzie jak należy. To ważne, by dziecko chwalić, nawet jak nie wyjdzie, to zachęca do dalszych prób i wzmacnia pewność siebie. A to procentuje.

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka. Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja. Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo. Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś. Miłego dnia!
Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!