Rozwój dziecka w 15. miesiącu życia (1 rok i 3 miesiące)

 rozwój dziecka w 15. miesiącu

 

Styczeń 2016

Z miesiąca na miesiąc dziecko staje się bardziej samodzielne i coraz mniej przypomina tego małego, zależnego od rodziców dzidziusia, a staje się samodzielną istotką. Jest mądre, szybko się uczy i zaskakuje różnorodnością mimiki i dźwięków, które celowo wydaje. Chce samo o osobie decydować, nie lubi się podporządkowywać. A do buntu dwulatka jeszcze trochę zostało…

 

Rozwój dziecka w 15. miesiącu życia: rozwój fizyczny

 

Zdecydowana większość dzieci w tym wieku już chodzi samodzielnie, niekiedy jeszcze niepewnie. Przydadzą się wtedy wszelkiej maści pchacze, a dla dziewczynek, które już same chodzą świetne są wózki dla lalek. Są dobre szczególnie dla tych dzieci, co na dworze nie chcą wychodzić z wózka. Ale zbyt częste zabieranie na spacer wózka dla lalek może się znudzić maluchowi. Tak było u nas, więc obecnie jeździ z lalkami po mieszkaniu.
Jeśli dziecko sprawnie chodzi i śpi w swoim łóżeczku, można wyjąć szczebelki, żeby mogło wychodzić samodzielnie po obudzeniu się. Cóż, tyle teoria. Zuzia ma wyjęte szczebelki od początku listopada, a więc dwa miesiące i ani razu nie wyszła z łóżeczka, chociaż potrafi. Nawołuje nas lub płacze po obudzeniu się rano (niestety częściej już w nocy) i nie wyjdzie. Czeka, aż tata lub mama po nią przyjdzie. I wtedy też nie wychodzi, trzeba ją wziąć na ręce. Nie umiem jej rozgryźć.

 

Biegam!

 

Moja Zuzia już zaczyna biegać. Zdarza jej się jednak przewrócić na prostej drodze, a innym razem nawet próg pokona bez mrugnięcia okiem. Chociaż najczęściej pokonując go, domaga się, bym złapała ją za rączkę. Potrafi też wejść po schodach, trzymając się obiema rękami mamy lub taty. Podobnie ze schodzeniem, które jest jednak dla dziecka w tym wieku jeszcze dość trudne. Coraz częściej Zuzia potrafi wejść kilka schodków trzymając się mnie tylko jedną rączką. Asekuruję ją z drugiej strony, jednak radzi sobie coraz lepiej.

 

Wspinam się!

 

Kilkunastomiesięczne dziecko uwielbia wspinać się np. na kanapę, krzesło. Moja Zuzia nie potrafi jeszcze wspiąć się na nasz narożnik w dużym pokoju, przez co denerwuje się często i nawołuje rodziców, najczęściej intensywnym jęczeniem, stojąc z jedną nogą uwieszoną prawie na łóżku. Czeka, aż jej pomożemy. Uwielbia też usiąść na krześle lub pufie przy stole, gdziekolwiek jesteśmy. Jak sama nie potrafi wejść, to nachalnie domaga się pomocy. Jeśli nie pozwolę jej usiąść, bo wiem, że muszę wyjść z pokoju i jej nie przypilnuję, złości się niesamowicie.

 

Sprawność małych rączek jest na coraz wyższym poziomie

 

Dziecko w tym wieku ma bardzo sprawne ręce i paluszki. Potrafi trzymać sztućce i kubek niekapek, przewrócić kartkę w książeczce, wyciągnąć pojedynczą chusteczkę higieniczną z opakowania czy też podnieść z ziemi paproch. Potrafi samodzielnie zjeść kaszkę łyżeczką, obiad widelczykiem. No, może nie jest to takie idealne, dużo spada, ale i tak świetnie sobie radzi. Zuzia potrafi już nawet sama pić z normalnej szklanki, jeszcze nie za dobrze, ale sama byłam pod wrażeniem, jak piła wczoraj mój sok po obiedzie. Trzymała szklankę oburącz i nie uroniła ani jednej kropli. Zostawiłam jej niewiele soku, jednak jeszcze jakiś czas temu i tę ilość łatwo rozlewała. Jeszcze trochę, a zamiast kupka niekapka zacznie pić z normalnego. Jestem z niej dumna. 🙂

Schylanie i podnoszenie nawet najdrobniejszych przedmiotów nie sprawia małemu odkrywcy problemów. Wręcz uwielbia podnosić różne okruszki. Dzieci w tym wieku uwielbiają pomagać i czuć się potrzebne oraz móc robić to, co my, dorośli. Zuzia odbiera niemal zawsze pieczywo lub inne drobne zakupy, gdy ja lub mąż wrócę rano ze sklepu. Cokolwiek robi, rzuca to i biegnie do przedpokoju, a potem zanosi do kuchni. Gdy poproszę w porze śniadania czy obiadu, by zaniosła coś do pokoju, np. słoik miodu lub dżemu, robi to ochoczo i jest z siebie zadowolona. A jeszcze bardziej, gdy potem usadowię ją obok siebie przy stole i poczęstuję tym, co przyniosła. 🙂 Wie też, gdzie ma w szafie śliniaczki i poproszona, biegnie po jeden z nich, bez trudu wspinając się do półki.

 

Prawo- czy leworęczna?

 

Dziecko jest wciąż oburęczne, bo żadna półkula jeszcze nie przejęła dominacji. Stąd też moja Zuzia często je na zmianę lewą i prawą ręką. Kiedyś myślałam, że może będzie leworęczna, mimo, że my jesteśmy praworęczni. Często bowiem, gdy uczyła się jeść samodzielnie łyżeczką, trzymała sztućce w lewej dłoni. Teraz wiem, że mogę być spokojna. Proces lateralizacji jeszcze trwa.

 

Potrzeba snu w 15 miesiącu

 

Dziecko wciąż potrzebuje nawet 12-14 godzin snu na dobę, przy czym ok 10 godzin powinno przesypiać w nocy. W dzień dziecko w tym wieku powinno mieć minimum 1 drzemkę. Wszystko jest kwestią indywidualną. Zuzia z dnia na dzień przestawiła się z dwóch drzemek na jedną już na początku września, a więc gdy nie miała jeszcze skończonych 11 miesięcy. Czasem zdarzy jej się spać dwa razy, a trzy dni temu nie chciała spać w ogóle. Potem ok 16:20 zasnęła u męża na rękach dosłownie w kilka sekund. Wziął ją na ręce i zaczął kołysać. Od razu odleciała ze zmęczenia. Po 40 minutach obudziła się, ale miała potem jeszcze gorszy nastrój. Na szczęście po jakimś czasie jej się poprawił i zasnęła normalnie wieczorem. I w końcu przespała całą noc – pierwszą od dwóch tygodni. Dziecko w tym wieku potrzebuje jeszcze tej jednej około dwugodzinnej drzemki. Widzę po Zuzi. Gdy śpi krócej niż półtorej godziny, po jakimś czasie staje się naprawdę nieznośna. Najczęściej śpi 2-3 h i wtedy ma najlepszy nastrój do wieczora. Zasypia ok 21:30, a jeszcze 2-3 tygodnie temu przed 21. Zbyt późna drzemka w ciągu dnia lub zbyt długa też nie jest polecana, bo może zakłócić nocny sen.

 

Spanie w nocy

 

Sen nocny bywa różny. Są dzieci, które od urodzenia nie przespały ani jednej całej nocy i takie, które żadnej nie zaniedbały. Brak odpowiedniej ilości snu na każdym etapie życia wpływa negatywnie na jego ogólny rozwój i zdrowie. Trzeba więc pilnować malucha i nie bagatelizować problemów ze snem. Pamiętajmy jednak, że najczęstszym powodem nieprzespanej nocy juniora w tym wieku może być ząbkowanie. Tak było i dalej jest w przypadku mojej Zuzi. Zanim ząbek się przebije, mija nawet parę tygodni nocnych pobudek i płaczu. Niedawno przebiła jej się ostatnia dwójka, stąd długo męczyliśmy się nocami. Jednak po dwóch spokojnych nocach, znów się zaczęło. Coś czuję, że szykują się czwórki. Więcej o ząbkowaniu przeczytasz w osobnym wpisie.

 

Rozwój dziecka w 15. miesiącu życia: rozwój emocjonalny i społeczny

 

Małe dziecko w tym okresie jest „przyklejone” do mamy, jak wszędzie możemy przeczytać. To prawda. Potrzeba bliskości jest niezwykle silna mimo równie ogromnej potrzeby odkrywania świata. Zuzia reaguje silnym płaczem, gdy czasami chcę ją postawić z powrotem na ziemię. Najczęściej po powrocie do domu, kiedy stawiam ją w przedpokoju lub w sytuacjach, które dla mnie są zwyczajne. Reaguje niemal histerią i przykleja się do mnie niczym mała małpka do swojej mamy. Nawet nie sądziłam, że ona tak potrafi przylgnąć. W tym momencie nawet nie muszę jej trzymać, tak mocno obejmuje mnie rękami i nogami. Ostatnio podobnie było przed kąpielą. Lubi się kąpać, ale przykleja się do nas, nie chce puścić i płacze, gdy dajemy ją do wanienki. Potem już jest dobrze. Już jej to trochę minęło. Ale po kąpieli podobnie domaga się, bym to ja trzymała ją na rękach i tuliła.

 

Strach ma wielkie oczy, czyli lęki małego dziecka

 

Kilkunastomiesięczne dziecko często reaguje irracjonalnie na to, co nam się wydaje zwykłe i niegroźne. Jest to całkiem normalne. Maluch może bać się włączonej pralki lub odkurzacza. Zuzia bała się pralki jeszcze 2 czy 3 miesiące temu. Potem samo jej przeszło, nawet nie wiem, kiedy. Teraz lubi patrzeć, jak zaczyna się pranie. Jakiś tydzień temu, gdy nastawiłam pranie, Zuzia była koło mnie. Gdy zaczęło się prać, wyszłam, na co Zuzia z histerią – ni to płacz, ni to krzyk – leci za mną. Chciała patrzeć na pralkę, jak kręci się w środku, ale tylko wtedy, kiedy ja byłam obok. Brała mnie za rękę i prowadziła z powrotem do łazienki. Po kilku minutach jej przeszło i mogłyśmy wyjść. Przy odkurzaniu bywa różnie, raz płacze lub jęczy, innym razem lata za mną i się śmieje. Trudno przewidzieć i zrozumieć niektóre jej zachowania.

 

Z doświadczenia wiem, że dziecko potrafi zacząć histerycznie płakać, gdy mama robi siku i nie pozwala dotknąć toalety, a co gorsza delikatnie wypycha poza granicę drzwi. Najczęściej, gdy jestem z Zuzią sama w domu, nie zamykam za sobą drzwi łazienki, bo przez parę miesięcy (od wakacji) do jeszcze niedawna ryczała za zamkniętymi drzwiami. Teraz już nie jest tak źle, ale zdarza się różnie. I tak niemal zawsze stoi przy drzwiach i patrzy, co jest naprawdę krępujące, lub zamyka i otwiera drzwi. Czasem wchodzi za mną i zagląda. Coraz częściej pokazuje na toaletę. Zbliża się więc moment wprowadzania nocnika… Gdy nie pozwolę jej wejść, czasem reaguje histerycznym płaczem i ze strachem patrzy na otoczenie poza drzwiami łazienki. Na szczęście nie zdarza się to już zbyt często.

 

Mam swoją wyobraźnię

 

Dziecko po skończeniu roku ma coraz lepszą wyobraźnię. Moja Zuzia potrafi pić lub jeść coś, czego nie ma, przenosić, trzymając między paluszkami coś, co sobie wymyśliła z jednego pokoju do drugiego lub obdarowywać tym innych. Małe dziecko to świetny obserwator i naśladowca. Niedawno z pustej butelki po wodzie nalewała sobie „wodę” do szklanki i piła, a potem znowu nalewała i znowu piła… Robi tak nieraz, bo widzi, że my dorośli też tak robimy.

jak rysuje dziecko w 2 roku życia

Maluję i rysuję… po swojemu

 

Zuzia lubi bawić się kredkami, ale najlepiej gdy dam jej długopis. Najchętniej nim bazgrze po kartce papieru. Dzieci w jej wieku interesują się już rysowaniem. Fakt faktem, że tworzą czystą abstrakcję, ale uczą się wielu nowych umiejętności. Do rysowania potrzebne jest w końcu skupienie, należy siedzieć i dobrze trzymać kredkę, przytrzymać też kartkę, by nie uciekała. Z czasem z bezsensownych zawijasów zacznie coś powstawać. My rodzice, powinniśmy jak najczęściej rysować z maluchem, by pokazywać, jakie możliwości daje kartka papieru i ołówek, a potem nazywać wszystko po imieniu, co sprzyja też rozwoju mowy.

Mamo, pokaż mi bajkę!

 

Ważne jest też czytanie i pokazywanie dziecku bajek. Nie od teraz. To powinno zacząć się miesiące wcześniej, jednak jeszcze nie jest za późno, by zacząć. Zuzia uwielbia przeglądać swoje książeczki, a trochę ich ma. Rzadko kiedy uda nam się jednak jej coś przeczytać lub co najwyżej 1 stronę. Zamyka wtedy książeczkę lub po prostu nam zabiera. Za to lubi pokazywać postacie, np. kotka czy pszczółkę. Zna już sporo słów, więc potrafi część zwierząt już pokazać, a nawet naśladować szczekanie psa. To jednak dopiero początek trudnej nauki mowy.

 

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka.
Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja.

Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo.
Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś.
Miłego dnia!

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!