Jak przygotować pyszną kaszę kuskus?

kasza kuskus

Kasza kuskus to kasza z semoliny, czyli pszenicy twardej, najlepszej do produkcji makaronów. Jest kilka sposobów na jej ugotowanie, jednak moim zdaniem wszystkie poza jednym są tylko niepotrzebną zabawą, dodatkową pracą nad czymś, co już prostsze być nie może. Pierwszy raz zrobiłam pyszną kaszę kuskus zaledwie kilka tygodni temu.

Wcześniej nie znałam jej smaku, chociaż słyszałam o różnych wykorzystaniach, ale sądziłam, że jej przygotowanie będzie wymagało więcej zachodu niż ugotowanie kaszy jaglanej. Jednak przy okazji zakupów znalazłam w sklepie opakowanie kaszy kuskus z informacją, że jest gotowa w 5 minut. Zaciekawiło mnie to. Cena też spoko, więc postanowiłam wypróbować. Nie dość, że okazała się banalnie prosta w przyrządzeniu, to jeszcze jest pyszna, nawet bez soli! Przyznał to także mój mąż, który czasem krytycznie patrzy na moje nowości i eksperymenty w kuchni (ale nie ma wyjścia, musi to jakoś znosić, póki co nikogo nie otrułam :)). Podane proporcje wystarczą na dwie porcje, w zależności od potrzeb brzuszka i z czym się ją zajada.

Przypominam o ankiecie – jest dostępna jeszcze przez tydzień. Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, póki co nie mam ich wiele. A im więcej, tym więcej będę wiedzieć o Waszych oczekiwaniach, co mam zmienić, co dodać na bloga. W końcu jest on dla Was. 🙂

Składniki na 1-2 porcje:

  • 0,5 szklanki kaszy kuskus 
  • wrzątek z solą lub bez albo bulion.

/Tym razem szklanka o pojemności 200 ml./

Przygotowanie:

  1. Kaszę odmierz w szklance. Możesz przesypać do miseczki, ja zwykle to pomijam.
  2. Zalej kaszę wrzątkiem tak, aby poziom wody był o ok 1 cm powyżej poziomu kaszy.
  3. Odstaw na jakieś 5 minut. Po tym czasie kasza podwoi swoją objętość i będzie gotowa. Wystarczy rozdrobnić ją widelcem i podawać. 

Proste, prawda?

Rada:

Jeśli chcesz podać kaszę do dania jednogarnkowego, możesz wsypać ją do wrzącego sosu, wymieszać i zostawić na 5 minut (bez gotowania). Przykład tutaj.

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka.
Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja.

Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo.
Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś.
Miłego dnia!

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!