Sos truskawkowy – domowy, szybki, idealny do deserów i dań na słodko

Miałam w planie pierogi na słodko, które opiszę za kilka dni, więc przyszykowałam domowy sos truskawkowy. Wyszedł boski, chociaż mógłby mieć nieco mniej cukru. Dużo zależy od owoców. Ja miałam mrożone i średnio słodkie były. Dałam 3 łyżki, więcej nie polecam. A do czego sos pasuje? Chyba do wszystkiego, co chcemy zjeść na słodko: naleśniki, omlety, lody, pierogi na słodko, a także do budyniu, kaszki dla dziecka lub po prostu z kaszą jaglaną. My tak zjadłyśmy na drugie śniadanie: trochę kaszy jaglanej polałam suto sosem. Mniam! Zamierzam zrobić sos z innych owoców. Zasady będą podobne, przy czym ilość cukru zawsze zależy od słodkości owoców, czasem może być zbędny. Ilość wody też zależeć będzie od rodzaju owoców. Te bardziej soczyste nie będą potrzebować jej zbyt dużo, bo im więcej wody, tym mniej smaku owoców. Równie dobrze można nie dodawać wody lub 1-2 łyżki, sos będzie intensywniej truskawkowy. Eksperymentowanie. Najlepiej samemu próbować kilka razy, aż osiągnie się najbardziej zadowalając efekt.
 

Składniki na ok 750 ml sosu:

 

  • 450 g (1 op.) mrożonych truskawek lub świeżych
  • 200 ml zimnej wody
  • 2-3 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • sok z połówki cytryny

 

Przygotowanie:

 

  1. Truskawki wrzuć do garnka i zasyp cukrem. Wlej wodę. Wstaw na średni gaz.
  2. Podgrzewaj owoce kilka minut, aż się rozmrożą. Często mieszaj. Dodaj sok z cytryny.
  3. Odlej kilka łyżek sosu do szklanki. Przestudź. Dodaj mąkę i dokładnie wymieszaj.
  4. Gdy truskawki zaczną się gotować i wszystkie będą już rozmrożone, zmiksuj blenderem na gładko. Dalej gotuj na średnim ogniu.
  5. Wlej krochmal i zagotuj ponownie, cały czas mieszając. Gotuj jeszcze kilka chwil.
  6. Jeśli uważasz, że sos jest za rzadki, zrób jeszcze trochę krochmalu: w zimnej wodzie rozprowadź 1-2 łyżeczki mąki. Większa ilość zrobi nam kisiel, a nie o taki efekt chodzi. Mi wyszedł nie za gęsty, w sumie mógł być nieco gęstszy, ale i tak świetnie się komponował z różnymi daniami.

Jestem Ania, nieidealna matka, kucharka samouk oraz roztargniona blogerka.
Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami kulinarnymi i rodzicielskimi. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Bloguję, by pokazać innym, na czym to polega. Bloguję, bo to moja pasja.

Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo.
Bez Ciebie, Czytelniku, mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś.
Miłego dnia!

Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!