Sos serowo-szczypiorkowy – do warzyw, ryżu, makaronu

 domowy sos serowy

 

Kiedyś uwielbiałam sos serowy z proszku znanych firm, dziś baaardzo rzadko po takowe sięgam. Postanowiłam spróbować zrobić własny sos serowo-szczypiorkowy. Wyszedł obłędny. I najlepszy zaraz po przygotowaniu. Do tego bardzo prosty, tani i szybki. Nie robiłam ze zwykłego sera żółtego, bo już wiedziałam, że ser topiony lepiej się rozprowadza, chociaż niestety najzdrowszy to on nie jest. Wiem o tym, jednak nie umiem od niego odejść. Nawet ostatnio jakbym bardziej go polubiła. Ale żyję i mam się dobrze. 🙂 Innym razem spróbuję ze startym żółtym serem. Domowy sos serowy super pasuje do warzyw, do ryżu, makaronu, zapiekanek… Sam/a sprawdź, z czym skomponuje się najlepiej! I nie przejmuj się, gdy po odleżeniu w garnku zrobi się na nim kożuszek i mocno zgęstnieje. Wystarczy dobrze wymieszaj, podgrzać i podawać.

 

Składniki: 

 

  • 200 ml gorącej wody
  • 1 pęczek szczypiorku
  • 1 płaska łyżka mąki
  • 1 łyżka oleju
  • 3 kopiaste łyżki śmietany 18%
  • 100 g serka topionego bez dodatków
  • sól ziołowa, pieprz mielony lub ziołowy

 

Przygotowanie:

 

  1. Szczypiorek umyj, odkrój nieładne końcówki i drobno posiekaj.
  2. W garnku rozgrzej olej. Dodaj szczypiorek i smaż na średnim ogniu ok 1 minutkę, często mieszając. Dodaj mąkę, wymieszaj i po kilku sekundach zdejmij z palnika.
  3. W kubku wymieszaj gorącą przegotowaną wodę ze śmietaną. Wlej do garnka i wymieszaj.
  4. Dodaj kostkę serka topionego. Wstaw na mały gaz. Mieszając drewnianą łyżką, rozdrabniaj ser, aż całkiem się rozpuści i sos będzie gładki. Doprowadź przy tym do zagotowania sosu. Rozpadnięcie serka trwa dobrych kilka minut.
  5. Dodaj przyprawy w ilości wg uznania. Pamiętaj, że ser topiony już zawiera sól. Pieprz ziołowy zabarwi nieco sos. Zależnie od marki pieprzu, sos nabierze lekko zielonego koloru (jak u mnie, patrz 1. zdjęcie) lub blado brązowego.
  6. Jeśli dla Ciebie sos jest za gęsty, możesz dodać jeszcze trochę gorącej wody. Gdyby był za rzadki, gotuj go dłużej, aż się zredukuje i zagęści.

 

Jestem Ania, mocno nieidealna matka, kucharka amatorka i samouk oraz roztargniona blogerka. Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami. Bloguję, bo to moja pasja. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo. Bez Ciebie, Czytelniku. mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś. Miłego dnia!
Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!