Być matką i nie zwariować :)

Od 19 lipca jestem przeszczęśliwą żoną mojego męża Rafała. Od 15 października jestem szczęśliwą mamą małej Zuzi, naszej rozkrzyczanej córci. Cóż więcej mi potrzeba do szczęścia? Każda mama wie – odpoczynku 🙂
Dlatego blog znów stoi, bo rzadko mam czas na włączenie komputera. Nawet teraz pisząc ten post jedną ręką, drugą trzymam leżącą częściowo na kolanach córcię. Po długim marudzeniu i wrzeszczeniu zasnęła choć na chwilę. Ktoś mi kiedyś powiedział, że takie małe dzieci tylko śpią i jedzą. Taaa… Ona już nie śpi. A tak na co dzień, przy dobrych wiatrach trochę śpi, dużo marudzi i płacze, no i je. A gdy ma zły dzień – uciekać jak najdalej. Nie śpi prawie wcale, je po trochę i ciągle marudzi i płacze. Taki już jej urok.  Macierzyństwo to trudny okres, ale piękny. Naprawdę piękny. Uśmiech dziecka jest w tym czasie najlepszą zapłatą.
Kończę, bo Zuzia się niecierpliwi, że nie zajmuję się nią. 🙂
Jestem Ania, mocno nieidealna matka, kucharka amatorka i samouk oraz roztargniona blogerka. Bloguję, bo kocham dzielić się swoimi przepisami i poradami. Bloguję, bo to moja pasja. Bloguję, by odetchnąć od domowych obowiązków i rozwijać siebie. Cały czas się uczę i w kuchni, i w blogosferze. Mam nieskromne plany zajmować się blogowaniem całe lata i to zawodowo. Bez Ciebie, Czytelniku. mi się nie uda. Dziękuję więc, że ze mną jesteś. Miłego dnia!
Spodobał Ci się wpis? Podaj dalej!